Strona główna    Prześlij do znajomego    Forum dyskusyjne    Pobierz banner    Kontakt
 
 
 
MAŁE DZIECKO
 
RADY I PORADY
PRZEDSZKOLE
 
KĄCIK NAUCZYCIELSKI
 
 
Internet
     
 

>> Rady i porady >> O wychowywaniu dzieci >> Mieć czas dla dziecka ( część I ) 

Mieć czas dla dziecka ( część I )

Wszystkim nam brakuje szczęścia
Masz to na co godzisz się
Każda droga jest łatwiejsza
Gdy widzisz to co dobre jest …

Kasia Kowalska –„ To co dobre”


Mądrze kochać

Zdarzyło mi się słyszeć twierdzenie wypowiadane przez rodzica do dziecka … ”nie kocham Cię bo byłeś niegrzeczny, pobrudziłeś spodnie …”
To niedorzeczne skądinąd zdanie, budzi mój wewnętrzny sprzeciw. Przyzwyczailiśmy się w życiu do pewnych schematów myślowych, do wypowiadania słów mających ogromne znaczenie i wagę w sposób dość lekkomyślny . Tymczasem dwadzieścia lat temu pewna osoba napisała mi w liście –„dzieci kocha się za nic, za to tylko że są „ Myślę że jest w tym dużo prawdy, bo miłość to nic innego niż pragnienie dobra drugiego człowieka. Nie ważne czy dużego, czy małego. Człowieka. Nie pragnienie dobra dla siebie, wyręczania, wygody, przyjemności ale chęć codziennego sprawiania by ten drugi, bliski nam człowiek czuł się szczęśliwy. Ta chęć to miłość …
Jednym z warunków, może podstawowym, pełnego rozwoju wręcz rozkwitu wewnętrznego każdego człowieka, a dziecka w szczególności, jest poczucie bycia kochanym . Jako rodzic często zadaję sobie pytanie – co to znaczy kochać, co robić by okazać miłość, jak mądrze kochać moje dzieci, by one to czuły. Każdemu z nas znany jest być może, cały repertuar działań sprawiających że nasze dziecko czuje się szczęśliwe. I nie jest to może trudne, wtedy kiedy nasz skarb ma lat 3, 4, czy 5 lat. „Schody” zaczynają się wtedy, kiedy pociecha liczy sobie „…naście” wiosen i kiedy zaczyna mocno czuć własną tożsamość i co się z tym wiąże - poczucie własnych praw.

Rozmawiać z dzieckiem
Nasza rola, rola dorosłych by rozmawiać z dzieckiem, by mówić ze zrozumieniem, by komunikować się z dziećmi skutecznie. Skutecznie nigdy (!) nie oznacza siłowo, nie oznacza przemocy, ani fizycznej ani psychicznej. Oznacza tak długo, i w tak mądry sposób, by zostało to przyjęte przez tych, których przecież kochamy. Tutaj mówić, znaczy także słuchać. Dlatego proponuje - nie mów kocham Cię za to, lub tamto, lub nie kocham Cię, bo byłeś niegrzeczny. Podobnie jak dziecko, także Ty dorosły masz prawo do praw. Masz prawo nie zgadzać się na nieakceptowane przez Ciebie, nie mieszczące się w wyznaczonych przez Ciebie granicach zachowania nastolatka. Masz prawo powiedzieć spokojnie i stanowczo swojemu dziecku – nie zgadzam się na takie czy inne twoje zachowania, bo Cię kocham, bo chce Twojego dobra .

Wzajemne relacje
Wartości – czyli co jest najważniejsze, także - co jest ważniejsze - czy posprzątany dom , czy wysłuchanie tego co czuje najbliższa sercu osoba. Mówimy – moje dziecko „ma wszystko „. Własny pokój z komputerem, wieżą stereo itd. Tylko czy ma też Ciebie, a może przede wszystkim, czy ma Ciebie, czy dajesz mu odczuć że jest kochany, że jest dla Ciebie ważny, że masz czas dla niego, że wyrażasz gotowość do pójścia na spacer, do kawiarni, wspólnego wyjazdu, wysłuchania tego co Ono, Twoje Dziecko chce powiedzieć …
Myślę że warto wybaczać. Być konsekwentnym, stanowczym, ale i kochającym rodzicem, wybaczającym rodzicem. Przecież codziennie wielu z nas mówi –„ i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy”. Wybacza tylko ten kto kocha. Dlatego nie zapisuj w pamięci tego co złe, ale to co dobre w Twoim dziecku, rozwijaj jego mocne strony, staraj się wzmacniać jego poczucie wartości. Pozwól mu, a może razem z nim posiądź świadomość tego, że on także, jak każdy człowiek, posiada mocne strony swojej osobowości . To one , jeśli będą rozwijane uczynią z niego człowieka dużego formatu, człowieka szczęśliwego. A przecież „Wszyscy tak pragniemy szczęścia „….

Wyrażanie uczuć
Uczucie, często kojarzone mylnie tylko z zakochaniem, miłością do drugiego człowieka jest zaś stanem emocji, poruszeniem wewnętrznym. Nie jest ani dobre, ani złe, ani pozytywne, ani negatywne, bywa natomiast łatwe lub trudne i nie podlega ocenie moralnej. Każdy z nas ma indywidualne podejście do pojawiających się w jego rzeczywistości uczuć.
Jedni z nas izolują się, ładując się uczuciem, a ono w nich kumuluje się. Wówczas może dochodzić do zaburzeń psychosomatycznych, nerwic, wrzodów żołądka, bólów głowy, a w zachowaniach - zakłóceń relacji ze światem i samym sobą.
Z kolei inni wybierają podświadomie zasadę -”uczucia moimi panami”. Obarczają nimi w całości drugiego człowieka, który na dłuższą metę nie akceptuje napięcia z tym związanego i najzwyczajniej w świecie ucieka. W tym przypadku życie oparte wyłącznie na emocjach tworzy chaos.
Najbardziej racjonalnym podejściem jest partnerski sposób traktowania uczuć. Wówczas są one ważne, jednocześnie nie będąc jedynym wyznacznikiem naszego postępowania i zachowania (dominująca rola rozumu ).Taki rodzaj podejścia do uczuć cechuje człowieka dorosłego. Zdaję sobie jednak sprawę że na to, aby tak było, składa się wiele czynników. Oprócz genotypu, także własne doświadczenia z dzieciństwa, bagaż tego, co ofiarowali nam rodzice i otoczenie w okresie wzrostu i dojrzewania.
Myślę że po pierwsze spróbuj sam, a potem swoje dziecko nazywać uczucia pojawiające się w nas. Naucz mówić dziecko: „złoszczę się , bo nie pozwalasz mi oglądać tego filmu”, albo „jestem rozczarowany że nie możesz iść ze mną na spacer” itd. Tu chodzi o wyraźne mówienie o tym co dziecko czuje. Ważna jest umiejętność badania stanu własnych uczuć, umiejętność nazywania tego, co we mnie. Jednocześnie zaakceptowania tego stanu emocji i własnej zgody na to, że ono jest i nie zniknie.

Następną ważną umiejętnością, może najważniejszą w całym tym procesie jest umiejętność wyrażania swoich uczuć. Np. śmiechem możemy wyrazić wiele uczuć- akceptację, radość, euforię, poczucie bezpieczeństwa, ulgę czy zachwyt. Krzyk zaś może być objawem bezradności, furii, gniewu, irytacji, lęku, niepokoju, zawiści czy złości. Ale dziecko odbierając własne, rodzące się uczucia, może je wyrysować, wymalować czy wyśpiewać. Może je wyrazić w ruchu na świeżym powietrzu, grając w piłkę, czy ćwicząc każdy inny sport. To jak nauczyć dziecko wyrażać swoje uczucia zależy od Twojej pomysłowości. Jeśli nie wiesz lub nie masz na to pomysłu, jestem przekonany że może tu pomóc dobry pedagog szkolny lub specjalista z Poradni Pedagogiczno-Psychologicznej.

Mam takie wewnętrzne przekonanie, że nie wolno zabraniać dziecku wyrażania swoich uczuć. Z pewnością proces ten nie może czynić innym krzywdy np. rzucanie zabawkami budzi moje poważne wątpliwości co do sposobu wyrażania uczuć, ale próbujmy rozumieć płacz dziecka spowodowany stratą czy odejściem bliskiej mu osoby. To jego sposób na wyrażenie rozpaczy, smutku i tęsknoty, wcale nieobcy także nam dorosłym. Życzę wszystkim udanych prób rozmowy z dziećmi na temat ich życia wewnętrznego, emocjonalnego .Polecam książkę Adele Faber i Elanie Mazlish -„Jak mówić do nastolatków żeby nas słuchały , jak słuchać żeby z nami rozmawiały” Wydawnictwo Media Rodzina i inne pozycje tych autorów na temat wychowania dzieci


Złość dziecka

Każdy człowiek, także dziecko, ma prawo do złości. Akceptacja uczucia, nie jest jednak jednoznaczna z akceptacją zachowana. Należy odróżnić uczucie od zachowania. Prawo do odczuwania złości nie oznacza prawa do krzyku, agresji słownej, czy przemocy fizycznej. Pewien lekarz twierdził że lekarstwem na złość małego dziecka nie jest rozmowa, ale odciąganie na bok tej złości, przekładanie jej, zajęcie dziecka w tym momencie inną czynnością. Tylko czy w każdym przypadku jest to dobry wybór?
Naucz dziecko identyfikować uczucia, w tym także złość, a nawet wściekłość, spróbuj nauczyć go wyrażać to również słowami - „jestem zły bo zabraniasz mi wyjść na dwór tato”, lub „jestem wściekły bo zostałem oszukany podczas gry”. Wypieranie się uczuć powoduje że kumulują się one w człowieku, co niekorzystnie może wpłynąć na jego zdrowie(nerwice). Również uczucia nie przeżywane w sposób właściwy, nie realizowane, mogą zamienić się w inne, lub prowadzić do chorób lub zachowań destrukcyjnych (np. ktoś, kto nie umie przeżywać swej złości, może popaść w depresje, ktoś inny może swój lęk zamieniać w agresję).
Jedną z przyczyn agresji u dzieci może być poczucie krzywdy, samotność, odrzucenie czy poczucie niższości. Bywa że przyczynia się to do stosowania przemocy przez dziecko, może być próbą zwrócenia na siebie uwagi, może być wołaniem –„ ja tu jestem zauważ mnie, zauważ moje problemy, pomóż mi”. Skutkiem niezaspokojonych potrzeb wyższych u niektórych dzieci(uznania, samorealizacji, przynależności) mogą być właśnie problemy z wyrażaniem uczuć.


Rozmowa z dzieckiem

Dzieci niczego nie robią bez powodu, często brak im umiejętności definiowania swoich stanów emocjonalnych. Zachęcam więc do prób obserwacji dziecka, rozmów z nim, słuchania, słuchania, słuchania… , do stawiania sobie pytań –dlaczego?
Bywa często tak, że nam, rodzicom wydaje się że zadaniem dziecka jest być szczęśliwym. Nic bardziej mylnego. Pamiętając własne dzieciństwo, myślę że to mit. To rodzice są sprawcami poczucia szczęścia lub jego braku. Mając 18 lat i słuchając tej piosenki Perfectu, nie raz buńczucznie myślałem „dam swoim dzieciom wszystko to, czego mi dziś brakuje”. Dziś myśląc o wychowaniu, o opiece sprawowanej nad moją rodziną, zadaję sobie pytanie –jaką pracę wykonuję z dziećmi, jeśli chodzi o życie uczuciowe? Czy moje dzieci czują się szczęśliwe? Czy daję im to czego mi brakowało w dzieciństwie?

Podstawowym zadaniem rodziców jest być przy dziecku. I to nie „być” w sensie obecności fizycznej- tatuś ogląda film, a dziecko się bawi obok. To nazwałbym byciem „obok” dziecka. Być z dzieckiem, oznacza wejść z nim w kontakt emocjonalny, oznacza mówienie do niego, ale i słuchanie, słuchanie ze zrozumieniem. Zadaj sobie pytanie – jak się czujesz kiedy ktoś mówi do Ciebie, a patrzy na kogoś innego? Albo mówi do Ciebie, a patrzy w podłogę, zerka na zegarek, bądź odwraca się co chwilę do tyłu? Zapewne powiesz krótko –czuje się lekceważony.
Bywa tak, że dziecko mówi do nas, a my dorośli myślimy o czymś zupełnie innym, lub robimy na dodatek jeszcze coś, oprócz słuchania naszego dziecka(np. piszemy co mamy do zrobienia nazajutrz). Podstawą kontaktu z drugim człowiekiem, a z dzieckiem w szczególności jest jego słuchanie. Żeby słuchać kogoś, najpierw spróbuj nauczyć się słuchać siebie. W tym celu ofiaruj sobie chwilę ciszy, każdego dnia, kilka, kilkadziesiąt minut.
Słuchać swojego dziecka, możesz biernie lub czynnie. W pierwszym przypadku – dajesz mu siebie, on mówi, a ty milczysz, ale to milczenie niech nie będzie martwe. Dawaj dziecku sygnały, że rozumiesz co mówi, mimiką twarzy, kontaktem wzrokowym, pojedynczymi słowami(ach!, hmm, coś ty!). Pozwól mu by „urodziło” to co nosi w sobie, wszystkie stany emocji danej chwili, wszystkie uczucia…
Słuchanie czynne, czyli dialog zachodzi wówczas gdy czynnie uczestniczysz w opowieści dziecka. Słuchając zadajesz pytania porządkujące tok wypowiedzi np. dlaczego? Jaki był twój cel? lub też stosujesz parafrazy czyli potwierdzasz swoimi słowami to co mówi dziecko(np…”i wtedy poczułeś satysfakcję”). Uwaga poświęcona dziecku podczas rozmowy owocować może jego uznaniem w rodzicu przyjaciela, który mając czas na wysłuchanie, daje jednocześnie sygnał –„jestem przy Tobie, masz we mnie oparcie”.


I na koniec pierwszej części bardzo słuszna i piękna sentencja:
Dzień zaczyna się od świtu,
wiosna od rozkwitu krokusów,
spotkanie z dzieckiem od wymiany uśmiechów.


Zapraszam do części drugiej artykułu

Andrzej Jędrzejewski




 DSC.JPG
 
 
 
 
 
     
 
10 września 2010 
piątek 20:40
 
HOME
FORUM
PORADNIE
PRZEDSZKOLA
 
 

REKLAMA




 góra     powrót
© STEP   |   Design by 3xw.pl   |   Hosting Infocomp