Wakacyjne obserwacje i przemyślenia psychologa.Teoretycznie, właśnie w czasie wakacji rodzice mają więcej czasu, cierpliwości, aby skupić się na potrzebach dziecka. Czy zawsze jednak ich zaangażowanie i troska spowodują u dzieci właściwe odczucia, nauki, bodźce i sygnały. Zapraszam do wakacyjnych obserwacji i przemyśleń.
Scenka I: Dzieci /3 - 5 lat/ płaczą przed wieczornym zasypianiem w domku letniskowym. Matka mówi do ojca : - zobacz, czy jest tam dziad, zaraz zabierze wszystkie dzieci . Cisza..... Matka: - Niech dziad idzie, już dzieci są grzeczne, już śpią.
* Można domyślać się, co czują dzieci w takiej sytuacji. Na pewno paniczny lęk, samotność, brak zaufania do dorosłych, poczucie odrzucenia. Efekt doraźny został osiągnięty, ale uczucia które się pojawiły , poniesie człowiek w przyszłość obdarzając nimi świat i ludzi.
Scenka II: Tata bije w tyłek 6 letnią Emilkę na werandzie przy koleżankach. Jest bardzo zdenerwowany, zniecierpliwiony , krzyczy: - no i czego chcesz, czego chcesz !? Dziewczynka płacze rozpaczliwie i bezradnie.
* Jaką lekcję otrzymało to dziecko? Dorośli są zawsze silniejsi. Mogą zawstydzić, upokorzyć, ośmieszyć, zdradzić, zlekceważyć, zadać ból. Emilka poszuka kogoś, komu będzie mogła zadać cierpienie, jakiego sama doznała lub zostanie w niej na zawsze wstyd, żal, poczucie krzywdy, brak szacunku do siebie i innych . A ojciec prawdopodobnie nie doczeka się zwierzeń, nie zostanie dopuszczony do tajemnic i pomocy w kłopotach
Scenka III: Pięcioletni, ruchliwy chłopiec buja się na barierce. Mama spogląda zamyślona w przestrzeń i mówi: - nie bujaj się, bo spadniesz. Chłopiec nie reaguje. Mama z większą pasją w słowach, ale nie zmieniając pozycji i nie patrząc na dziecko: - mówiłam ci, żebyś się nie bujał. Przemek wchodzi na barierkę, siada na niej okrakiem z miną zwycięzcy. Mama: - zobacz, spadniesz, potłuczesz się, tam jest beton. Nadchodzi babcia, zdejmuje chłopca a matka bierze go za rękę ze słowami: - chodź brudasie, umyjemy się.
* Co Przemek wziął dla siebie z tej sytuacji? Po pierwsze nie ma sensu słuchać mamy, lepiej robić swoje, bo jest wtedy ciekawiej no i jaka satysfakcja z osiągnięcia celu. A do epitetów ” brudas” można się przyzwyczaić, najwyżej „odda się” kolegom w piaskownicy. A mama może poczuć się bezradna, lekceważona i przekonana o swojej niekompetencji bądź , co gorsze, o nieznośnym charakterze swego syna.
Scenka IV: Matka rozkoszuje się chwilą odpoczynku po całodziennej krzątaninie w gospodarstwie. Sześcioletnia Ania siada na kolanach mamy, obejmuje ją przytula, zagaduje. Dziewczynka po chwili biegnie do dzieci. Na nogach mamy „mości się” 9 letnia Iza. Matka: - a ty gdzie? Taka duża dziewczynka, zejdź, jesteś strasznie ciężka.
* No cóż, Ania ma na razie kredyt nieograniczony. Korzysta z niego przy każdej okazji, nawet go nadużywa. A Iza? Musi się obejść bez pieszczot i przytulania mamy. Pewnie czuje się gorsza, odepchnięta, smutna, skarcona. Przy pierwszej okazji obdarzy siostrę z nawiązką przykrymi uczuciami /złośliwością, agresją/. Dla mamy zrobi bardzo wiele, aby zasłużyć na pochwałę i odrobinę uwagi.
Scenka V: Czteroletni chłopiec podaje spory kamień mamie prowadzącej wózek z niemowlakiem i rozmawiającej z tatą. Prosi: - Mamo, włóż mi ten kamień do siatki. Oboje rodzice niezwykle oburzeni wrzasnęli wręcz na synka: - Czyś ty oszalał ? Wyrzuć ten kamień natychmiast !
* Co się działo z chłopcem? Ja skuliłam się wewnętrznie pod ciężarem świętego oburzenia i napastliwego tonu rodziców. Maluch pewnie też struchlał z przerażenia, zdziwił się może, że dorośli nie entuzjazmują się jego „skarbem” . Kiedyś odechce mu się interesować tym, co dookoła. Tak na wszelki wypadek, żeby się nie narazić.
Opisane tu scenki obserwowałam w czasie wakacji. Teoretycznie, właśnie wtedy rodzice mają więcej c z a s u, c i e r p l i w o ś c i, o c h o t y , a b y s k u p i ć s i ę n a p o t r z e b a c h d z i e c k a. Jeśli powyższe wydarzenia przytrafią się dzieciom od czasu do czasu, to nastąpi prawdopodobnie psychiczne „samooczyszczenie”. Permanentny, powtarzalny stosunek ważnych dorosłych do potomków w przedstawiony sposób to już urazy, które z biegiem lat czynią z człowieka osobę zamkniętą, nieszczęśliwą, lękową , unikającą ryzyka nie rozumiejącą siebie i innych. A wystarczyłoby tak niewiele:
t r o c h ę c z a s u , c i e r p l i w o ś c i o c h o t y, a b y p o z y t y w n i e o d p o w i e d z i e ć n a p o t r z e b y d z i e c k a.
Maria J. Bielecka psycholog
|