MAŁE DZIECKO
 
RADY I PORADY
 
PRZEDSZKOLE
 
KĄCIK NAUCZYCIELSKI
 
     
O PRACY PRZEDSZKOLI I NAUCZYCIELEK

Forum > O PRACY PRZEDSZKOLI I NAUCZYCIELEK > problemy "gwiazdek"!!!!!
rozpocznij nowy wątek   |  lista wątków  |   lista kategorii  

Autor: zaniepokojona mama 12.10.2006 21:56  
problemy "gwiazdek"!!!!!
-Rodzice odezwijcie się

Drodzy Rodzice chciałabym zasięgnąć waszych opinii na temat opieki nad naszymi dziećmi w przedszkolu nr.76 w Warszawie. Moje dziecko chodzi do grupy "Gwiazdek"(4-latki),od tygodnia z powrotem zaczęło płakać że nie chce iść do przedszkola. bo Pani jest zła,karze zamykać szybko oczy na leżakowaniu kto nie zamknie zabiera mu zabawkę,ciągle bawi się z nimi w króla ciszy, kto się pierwszy odezwie przegrywa,nie odpowiada na ich pytania tylko karze wracać do dzieci,nie pomaga w ubieraniu i nie pozwala też pomagać Pani wożnej. Stosuje kary gdy ktoś zbyt głośno mówi - idzie siedziec na krzesło w celu przemyślania swojego postępowania. Mnie osobiście jako Rodzicowi nie podoba się zachowanie Pani rano, gdy są problemy z rozstaniem nie raczy nawet wyjść po dziecko i go zabrać trzeba go wpychać samemu na siłę, głośno komentuje wpadki dzieciprzy całej grupie z ironicznym śmiechem(zasikanie itp)
wyślij odpowiedź


Autor: bezproblemowa 12.10.2006 21:57  
problem gwiazdy
jak sobie pani wyobraża rolę nauczyciela wychowawcy, który ma być tym odrywającym dziecko na siłę od rodzica? To Wy rodzice powinniście tak wytłumaczyć dziecku - dlaczego je prowadzicie do przedszkola, a nie obwiniać nauczyciela że się nie fatyguje - a może macie problem z rostaniem się z dzieckiem?
wyślij odpowiedź

Autor: ala 12.10.2006 21:58  
mamy problem
To chyba oczywiste, że zaniepokojona mama ma problem z rozstaniem, więc po co to pytanie? Ja też miałam taki problem i chętnie poczytam rady jak uspokoić rozpłakane dziecko nie przyjmujące do wiadomości żadnych argumentów.Dodam, że nie każdy też ma wystarczająco dojrzałego przedszkolaka, by zrozumiał jakikolwiek argument.
wyślij odpowiedź

Autor: Krystyna -nauczycielka 12.10.2006 22:18  
Problem nie w dziecku, a w mamach
Nauczycielka ma pod opieka 25 dzieci i nie może przerwać swojej pracy w grupie aby ratować rozpłakane przychodzące właśnie dziecko. Z praktyki wiem, że nauczycielka niewiele może zdziałać kiedy dziecko jest bardzo zbuntowane i zapłakane. Mama która zna dziecko najlepiej jest jego wielką podporą w chwili kiedy ma maluch trudną sytuację oczekuje, że przedszkole i nauczycielka załatwią za nią problem. Pewnie najchętniej mama popłakała by z dzieckiem i oczekiwała aby i ją pocieszać i rozbawiać. Kochane mamy, dzieci nie idą do przedszkola w celu ich tam krzywdzenia. One mają tam coś zdobyć: doświadczenie, przyjaciół, wiedzę, mądrość. Trzeba więc patrzeć na rozstanie jako kolejny etap życia dziecka i z radościa je odprowadzać i wspiewrać dziecko. Trzeba też rozumieć, że ma ono prawo popłakać i pomarkocić bo przerywa się mu na kilka godzin dzieciństwo domowego pupila. Gdyby dziecko nie buntowało się na początku byłby znak że z nim coś nie jest tak i by trzeba szukać pomocy specjalistycznej.
Zatem szanowne mamy głowa do góry i dużo optymizmu. Za kilkanaśice miesięcy będziecie opowiadać że wasze dzieci chcą isć do przedszkola w sobotę i niedzielę bo w domu jest nudno!!!
wyślij odpowiedź

Autor: Asia 12.10.2006 23:12  
Odp:problemy "gwiazdek"!!!!!
Jestem nauczycielką i w pełni zgadzam sie z opinią koleżnaki Krystyny
wyślij odpowiedź

Autor: zaniepokojona mama 13.10.2006 10:38  
Odp:problem gwiazdy
Niestety nie odrywającym od rodzica ale osobą z powołaniem do pracy pedagoga, która potrafi odwrócić uwagę dziecka od rozstania,chwilkę porozmawiać, zająć zabawą a nawet przytulić kiedy trzeba. Nie mam pojącia czy ty nie jesteś matką , czy wychowujesz swoje dzieci jak roboty bez urazy, ale dla 4 letniego dziecka argumenty czy rzeczy dla nas oczywiste są abstrakcją one mają własny system oceny!!??
wyślij odpowiedź

Autor: Zaniepokojona mama 13.10.2006 10:50  
Odp:Problem nie w dziecku, a w mamach
Droga Krysiu nie chodzi mi aby mnie pocieszać, ale wytłumacz mi jedno,dlaczego jedna Pani potrafi wyjść prztylić dziecko, zająć rozmową, upewnić że mama wróci, a teraz będzie fajnie w przedszkolu i to wystarczy, a druga nie???.Poza tym nie wszystkie dzieci są problematyczne z rozstaniem. Prredszkolanki to też mamy, i czy nie boli ich "serce"jak patrzą na stres dziecka, chyba powołanie to pomoc, zapewnienie bezpieczeństwa a nie znichęcanie do siebie i przedszkola. A może się mylę????

wyślij odpowiedź

Autor: rodzic 13.10.2006 11:06  
do zaniepokojonej
dlaczego pani obwinia cały czas nauczycieli, a siebie usprawiedliwia że nie ma już żadnych argumentów żeby dotrzeć do swojego dziecka!Niech pani wejdzie w takiej sytuacji w położenie nauczyciela, który nie ma jednego rozpuszczonego pupila tylko 25 dzieci wymagających szczególnej i wyjątkowej opieki. Szczególne powołanie do macieżyństwa ma pani jak w tym powołaniu się pani sprawdza?Chciałbym żeby pani pobyła chociaż przez jedna godzinę z całą grupą takich pupilków, zobaczymy jak wielkie i otwarte będzie miała pani serce - Oczy zapewne tak!
wyślij odpowiedź

Autor: zaniepokojona 13.10.2006 13:35  
Odp:do rodzica z powołaniem od zaniepokojonej
Mam powołanie i sprawdzam się w nim bardzo dobrze.
A moje dziecko nie jest rozpuszczonym pupilem tylko malcem któremu diametralnie zmienił się rozkład dnia i ma swoje obawy i oprócz pomocy z mojej strony,czeka na pomocną dłoń!!!.Chętnie pobyłabym z grupą tak zwanych "rozpuszczonych pupilków",i miałabym otwarte i oczy i serce, trzeba tylko CHCIEĆ!!!.Nie chodzi tu o szczególną i wyjątkową opiekę to stwierdzenie jest wręcz śmieszne
wyślij odpowiedź

Autor: dana mgr wych. przedszkolnego, oligofrenopedagog 13.10.2006 22:25  
do zaniepokojonej mamy
wcale Ci się nie dziwię, że nie podoba Ci się droga mamo zachowanie nauczycielki Twojego dziecka.
Powinna wyjść z sali (wystarczy podejść do drzwi)i pomóc Twojemu dziecku do niej wejść, czasem (jeśli rodzic nie ma nic przeciwko temu) nauczycielka bierze dziecko na ręce (niektórzy nazywaja to "odrywaniem" od rodzica). Im krótsze rozstanie rodzica z dzieckiem tym lepiej. ciekawa jestem o której godzinie przyprowadzasz dziecko do przedszkola? czy faktycznie jest juz cała grupa w swojej sali prócz Twojego dziecka? Zresztą to nie jest ważne, każda nauczycielka (taka z powołania)zrobiłaby wszystko by Twoje dziecko poczuło sie bezpieczne a przynajmniej przy rozstaniu uspokoiłaby Ciebie i zajęłaby się Twoim dzieckiem przy wejściu do sali i chwilę później. Wiadomo, że nie kazde dziecko uspokaja się szybko i bez problemów ale w końcu od tego jest nauczycielka by dać sobie radę z każdym dzieckiem, no chyba, że się nie nadaje do tej pracy. A już zachowanie pani Twojego dziecka w sali jest skandaliczne! Rozgorzała tu dyskusja na, w sumie niewielki do rozwiązania problem rozstania dziecka z rodzicami w przedszkolu(czasem rodziców z dzieckiem)Jestem nauczycielką w przedszkolu już prawie 17 lat i jak czytam o takich zachowaniach nauczycielek "po fachu" to się zaraz denerwuję bo opinię "wyrabiają" wszystkim nauczycielkom przedszkoli. Widać nie wszystkie nadają się do tego zawodu.My jesteśmy dla dzieci i ich rodziców a nie oni dla nas! Pozdrawiam rodziców i nauczycielki kochające swoja pracę!
wyślij odpowiedź

Autor: zaniepokojona 14.10.2006 22:05  
Odp:do dany mgr.wych.przedszkolnego od zaniepokojonej mamy
Dziękuję za przyznanie mi racji i wsparcie. Mam jeszcze kilka pytań mam nadzieje że mi pomażesz w nurtujących mnie kwestiach:
- czy stwierdzenie w czasie leżakowania kategorycznym tonem"połóż się, zamknij oczy" jest normalne a jak nie to odbiorę ci pluszaka
-czy dzieci w czasie dowolnej zabawy muszą mówić szeptem,za głośną rozmowę idą do kąta,
-kiedy dziecko chce się o coś zapytać słyszy "nie mów teraz"lub " idz się bawić do grupy"
- moje dziecko panicznie boi się zakładać rajstop i prencesek. Pierwsze czasami nie może samo naciącnąć na nóżki, drugie bo ma zsuwak, a Pani nie pomaga.
Cieszę się że są jeszcze osoby które nie negują tylko zachowania rodziców ale mają powołanie i w każdej chwili są gotowe do pomocy zagubionym maluchom, bo 4-latki to jeszcze lub wciąż maluchy .
Pozdrawiam cię .
















wyślij odpowiedź

Autor: Monika 14.10.2006 22:51  
do zaniepokajonej mamy
Witam zaniepokojoną mamę.Jestem bardzo ciekawa jednej rzeczy.Ma Pani zastrzeżenia do nauczycielki
swojego dziecka- dlaczego nie poprosi Pani jej o rozmowę.Przeciez można umówić się na spotkanie z nauczycielką na terenie przedszkola i wyjaśnić wiele wątpiwości i zastrzeżeń.Wypłakuje się Pani,żali i złości na forum do osób których Pani nie zna bo nawet nikt się nie podpisuje z imienia i nazwiska i uważa Pani że sprawa się wyjaśni jak ktoś przyzna Pani rację.Wątpię.Dziecku w ten sposób napewno Pani nie pomoże.
wyślij odpowiedź

Autor: Ed 15.10.2006 16:04  
do Pani Moniki
Brawo brawo!!!!!!!!!!
bardzo dobra rada
wyślij odpowiedź

Autor: Bogumiła 16.10.2006 10:11  
Odp:do Eda i Moniki
Myślicie Ze wasze spostrzeżenie jest genialne, ależ nie. Jestem pewna że zaniepokojona mama dawno rozmawiała z Panią, ale znam to z autopisji iż jednego rodzica nikt nie słucha. Ja też miałam ten problem kiedy poszłam rozmawiać z Panią powiedziała iż moje dziecko musi dostosować się do reszty ponieważ ich traktuje w ten sam sposób i nikt nie ma pretensji. Więc moja rada dla mamy zrób wywiad wśród rodziców z twojej grupy i załatwcie sprawę wspólnie, ponieważ walcząc sama zrobisz swojemu dziecku krzywde.
Drodzy krytykujący Państwo forum jest stworzone po to aby szukać porady wśród innych z podobnymi problemami a nie wypłakiwać się obcym to chyba oczywiste!!!! - jednak niektórzy o tym nie wiedzą
wyślij odpowiedź

Autor: dana 16.10.2006 20:40  
do zaniepokojonej mamy od dany
w czasie leżakowania przede wszystkim mówi się do dzieci cicho, szeptem; czasem dziecku, które bardzo sie wierci i przeszkadza innym może nauczycielka kazać zamknąc oczy i leżec spokojnie. U mnie w przedszkolu siadamy na krzesełku obok leżaka, mówimy by dziecko przytuliło zabawke i zamknęło oczka, delikatnie głaszczemy po głowie. Czasem wystarczy włączenie relaksacyjnej muzyki by wszystkie dzieci spokojnie odpoczywały. Jeżeli robi się tak od pierwszego dnia leżakowania wtydy dzieciaki sie przyzwyczajaja i wiedza, że to czas odpoczynku dla każdego i nieładnie jest przeszkadzać innym.
Nauczycielka jest w grupie m.in. po to by pomagać dzieciom w ubieraniu się, co nie znaczy, że ma wszystko robić za dziecko, powoli uczy się dzieci ubierać proste rzeczy. W czasie zabaw dowolnych dzieci nie muszą mówić szeptem ale też trzeba im tłumaczyc, że w sali np. nie gwiżdżemy, nie krzyczymy do siebie. Dziecko ma prawo pytać panią o wszystko po to pani jest w sali, ale uczymy je też, że czasem trzeba chwilę zaczekać jeśli pani np. pisze cos ważnego, rozmawia z inną nauczycielką czy rodzicem, wystarczy powiedzieć " zaczekaj chwilę, zaraz z Tobą porozmawiam" i oczywiście spełnić obietnicę. Pozdrawiam!
wyślij odpowiedź

Autor: Pani Irenka 06.11.2006 20:52  
Odp:Odp:do dany mgr.wych.przedszkolnego od zaniepokojonej mamy
Jestem nauczycielką w przedszkolu,ale mam już dorosłe dzieci.Po pierwsze- zawsze ubierałam własne dzieci tak,aby mogły same się ubrać,gdyż miałam na uwadze,że pani w przedszkolu ma całą gromadkę nieporadnych maluszków do ubrania.Zakładałam więc kapcie i buty na rzepy,a nie sznurowane,bluzki wciągane przez głowę,a nie koszulki z masą drobniutkich guziczków,skarpety i spodnie zamiast rajstop,Proszę pomyśleć ,że nauczycielka musi myśleć o wszystkich dzieciach,a każda mama myśli tylko o swoim.
wyślij odpowiedź

Autor: Iwona Majcherek 30.11.2006 10:52  
Do zaniepokojonej mamy
Wiesz,zastanawia mnie twoje podejscie do pewnych spraw.Z tego co wiem dziecmi w przedszkolu opiekuje się jedna pani.Jak ty to sobie wyobrazasz-dzieci mają zostać same w sali,aby pani nauczycielka mogła zająć się twoim dzieckiem w szatni?W przedszkolu mojego syna pani wozna dyzurująca na korytarzu odbiera dzieci od rodzicow i prowadzi do sali.A nauczycielka cały czas przebywa z dziecmi.Nie ma prawa wyjsc i zostawic ich samych.I druga sprawa-ubieranie.Dzieci muszą uczyc się samodzielności.Nie zapominaj,ze nauczycielka jest jedna,a dzieci 30.Oczywiscie,ze w miarę potrzeby powinno się dziecku pomoc,ale nie je wyręczać.Masz jedno dziecko w domu i masz problem w nauczeniu je samodzielności.A jak bys miała 30?Zaznaczam,ze nie jestem nauczycielką,ale osobą trzezwo patrzącą na pewne sprawy,bo ty sprawiasz wrazenie rozchisteryzowanej mamusi...Przepraszam za ostre słowa,ale tak chyba jest!
wyślij odpowiedź

Autor: Alka 06.12.2006 20:34  
Do zaniepokojonejj
Szkoda ,że mama widzi tylko swoje dziecko, a pani ma w grupie 28 , troche dobrej woli i współpracy ztymi "niedobrymi paniami z przedszkola": czasami mają więcej serca dla dzieci niż Rodzice Warto zadbać o współpracę przecież Wasze dzieci przez 4 lata spedzają w przedszkolu znaczną część swego życia.Dzieci przygotowane do przedszkola nie mają takich problemów.
wyślij odpowiedź

Autor: Kasia 28.06.2007 12:39  
moje zdanie
Miałam kiedyś taką sytułację, że po dłuższej bo 3 miesięcznej przerwie zaprowadziłam dzieci do przedszkola oczywiście zawsze rozmawiam z dziećmi,że mamusia musi iść do pracy zarobić pieniążki na mleczko, chlebek, mambę i tak dalej...ale moje 3-letnie dziecko i tak nie bardzo chciało zrozumieć poprostu nie chciał się rozstawać natomiast w drzwiach w w sali stała pani Dyrektor z nauczycielką i nie próbowały mi pomóc w rozsatniu.Ja weszłam z dzieckiem na grupę usiadłam przy stoliku wzieliśmy układankę(godz.7.15 pracuję od 7.30)rozmawiam, tłumaczę, aż wkońcu ,,uciekam"bo czas nagli nikt nie fatyguje się mi ,,pomóc"jedyne co słyszę... że przeciąganie rozstania jest nie dobre. I co można sobie pomyśleć ...Kiedy czasu brakuje,żeby porozmawiać z Dyrektorką, a później to ciężko Ją zasać (pracuje dyrekcja w tych samych godzinach co ja).Pomijam ten fakt ale moje 5-letnie dziecko i tak częściej płacze od 3-latka bo nie chce iść do przedszkola, ale ja mówię do Nich, że muszę iść do pracy.Pozdrawiam danę właśnie o takie spojrzenie chodzi.
wyślij odpowiedź

Autor: ;/ 13.09.2008 01:24  
A ja proponuję...
aby mamusie zaprosiły do domu 25 trzylatków i odrywały je od rodziców... wtedy porozmawiamy...
wyślij odpowiedź

Autor: ania 24.09.2008 15:08  
do mam
Moja coreczka jest straszna panikara,placze nawet wtedy gdy ktos na nia popatrzy,co dopiero zagada............ale zaprowadzilam ja do przedszkola(ma 19 mcy)i mimo wielkiego teatru placzu,krzykow i wrzaskow,jestem szczesliwa,ae tam sie znalazla.Piszecie tutaj o przygotowaniach dzieci,ze niby po poprzedzonym kilkoma dniami,czy tygodniami tlumaczeniami dziecie uspokaja sie i z usmiechem do przedszkola,do obcych dzieci,pan, nowych obowiazkow(ubieranie sie,mycie ubikacja itd)czym sie dziwic,ze dziecko sie buntuje i nawet te najbardziej uswiadomione i madrutkie w koncu powie NIE!!!??
NIe uwazam WSZYSTKICH PAN przedszkolanek za zle i zle przygotowane do zawodu,ale zachowanie wychowawczyni opisanej wczesniej jest niepokojace...
Moja corke zaprowadzam sama do sali,przewaznie sa juz tam dzieci(prawie cala grupa)a jednak Pani potrafi podejsc,dac dziecku buziaka i wziasc je na rece,kiedy to rozpaczliwie czepia sie mamy,a przy okazji zadne inne dziecko na tym nie traci,a nam rodzicom jest o wiele lepiej uciec,wiedzac,ze dziecko zawsze moze liczyc na opieke kogos,nawet to najbardziej rozkrzyczane.....
Droga zaniepokojona mamo!rozumiem twoj zal i wspolczuje,jedyna rada jest porozmawianie z nauczycielka,bo nie zwracanie uwagi na sygnaly jakie wysyla Twoje dziecko,na zachowanie Pani nauczycielki,to prowadzi do porazki,a malenstwo moze juz zawsze uwazac przedszkole,szkole,studia,prace.jako zlo konieczne i bedzie moglo w pelni cieszyc sie zyciem.Pozdrawiam
wyślij odpowiedź

Autor: Basia Domonik 29.11.2008 20:39  
nauczycielka
Pracuję w przedszkolu dopiero 5 rok, nie wiem czy to mało, czy dużo, ale nie sądzę,aby jakikolwiek rodzic z mojej grupy, mógłby zarzucić mi podobne absurdy. Brzmi to może narcystycznie, ale tak jest. Moja praca, to moje powołanie. Na zebraniu z rodzicami, gdy miałam trzylatki, niejednokrotnie podkreślałam, że sama jestem matką i tak jak ja bym chciała aby ktoś zajmował sie moim dzieckiem, tak ja będę zajmować sie ich maluszkami. I były momenty, kiedy dziecko nie chciało rozstać sie z mamą, ale ciepłym uśmiechem czasem nawet trochę zwariowanym zachowaniem, rozluźniałam sytuację. Nauczyciel musi być jak aktor, wejść w odpowiednią rolę w danej sytuacji. A jeśli chodzi o spanie, to zawsze włączam cichą relaksacyjną muzykę i głaszczę po głowie, pokołyszę poduszką i daję radę nawet uśpić większość dzieci. Poprostu wiedzą, że podejdę do każdego, tylko muszą poczekać na swoją kolej. Nie wymyślam, takie mam zasady i konsekwentnie się ich trzymam. Nauczyciel nie może pory spania traktować jako wolnego na kawę, to część dnia, którą też należy odpowiednio zorganizować. Czasem mam problemy z wybudzeniem dzieciaków, tak słodko śpią. A wbiegające rono uśmiechnięte buźki do sali, to największy dowód na to, że czują sie u mnie w sali bezpiecznie. Zmieniłabym, tylko ilość dzieci zapisanych do grupy, bo czasem jest to bardzo uciążliwe jak przyjdzie cała grupa, głowa pęka ale daję radę. Pozdrawiam wszystkich strapionych rodziców. Miejcie dla nas trochę wyrozumiałości, nie zrzucajcie wszystkiego na przedszkole
wyślij odpowiedź


Dodaj swoją opinię
Tytuł:
Komentarz:
Imię, nazwisko:
Adres email:
 
   ###      #     #####   ####### 
  #   #    ##    #     #  #    #  
 #     #  # #          #      #   
 #     #    #     #####      #    
 #     #    #    #          #     
  #   #     #    #          #     
   ###    #####  #######    #     
Kod zabezp.:

     
 góra     powrót
© STEP   |   Design by 3xw.pl   |   Hosting Infocomp