MAŁE DZIECKO
 
RADY I PORADY
 
PRZEDSZKOLE
 
KĄCIK NAUCZYCIELSKI
 
     
O PRACY PRZEDSZKOLI I NAUCZYCIELEK

Forum > O PRACY PRZEDSZKOLI I NAUCZYCIELEK > chore dzieci w przedszkolu
rozpocznij nowy wątek   |  lista wątków  |   lista kategorii  

Autor: Asia, mama przedszkolaka 13.07.2007 10:20  
chore dzieci w przedszkolu
Mam pytanie. W naszym przedszkolu dość regularnie zdarza się, że rodzice przyprowadzają chore dzieci. Kilkakrotnie zwracałam uwagę mamom że takie dziecko powinno trafić do lekarza a nie do przedszkola.Niestety to nie przynosi skutku. Pytałam panie dlaczego przyjmują chore dzieci na salę i czy nie powinny odsyłać ich z rodzicami do domu. Padła odpowiedź że nie ma przepisów pozwalających im nie przyjęcia dziecka nawe tchorego. Czy to prawda? Czy nie ma żadnej szansy by wyegzekwować na rodzicach by nie przyprowadzali chorych dzieci?
wyślij odpowiedź


Autor: MAG 18.07.2007 15:48  
chore dzieci w przedszkolu
Niektóre, z tych matek są pewnie samotnie wychowującymi dzieci matkami i cieżko im się zwalniać co rusz z pracy bo dziecko chore. Wiadomo, że dziecko jak jest przeziębione to się męczy również w tym przedszkolu ale czasmi nie ma wyjscia bo dziecko nie dość ze chore (lekarstwa trzeba kupić), to chce jeść a za jedzenie sie płaci i za wszystko inne.
wyślij odpowiedź

Autor: Małgosia 18.07.2007 20:49  
Odp:chore dzieci w przedszkolu
Jestem nauczycielką w przedszkolu i z opisanym przez Panią problemem spotykam się na codzień. Nie ma jednak przepisów, które normowałyby tę sytuację. Nauczyciel nie może autorytatywnie stwierdzić (nawet jeżeli to widać gołym okiem), że dziecko jest chore, bo nie jest lekarzem, a na jakiekolwiek sugestie rodzic i tak stwierdzi, że to objawy np. alergii.Zaświadczenie od lekarza, że dziecko jest zdrowe i może uczęszczać do przedszkola, to dla rodziców żaden problem - zawsze je zdobędą. (Swoją drogą, co to za lekarze?) Na zatrudnienie w przedszkolach lekarza gminy nie mają pieniędzy. Więc sytuacja raczej bez wyjścia, bo kto ma być zainteresowany zdrowiem dziecka skoro jego własny rodzic bagatelizuje chorobę, naraża je na złe samopoczucie i ewentualne komplikacje, powoduje zagrożenie zdrowia innych dzieci? Pracuję w zawodzie od 20 lat i zapewniam, że to problem stary jak świat i raczej bez perspektyw na rozwiązanie.
wyślij odpowiedź

Autor: Anna 20.07.2007 13:38  
Odp:chore dzieci w przedszkolu
Miłe Panie
Problem jest stary jak przedszkola i nie można tego rozwiązać zakazami. Mam prawie 20 lat praktyki i są rodzice co świadomie przyprowadzają dziecko nie całkiem zdrowe, nie mając innego wyjścia i proszą o obserwację i wezwanie, ale są też tacy co mają pretensje kiedy przeszkadza się im powiadomieniem o zauważonym problemie.
Zresztą choroba może rozwinąć się w ciągu kilku godzin. Są też choroby kiedy największe zagrożenie jest od dzieci u których nie ma jeszcze jednoznacznych objawów infekcji. Zaś nikt nie wymyślił testerów na wejściu do przedszkola które oddzielą dzieci chore od zdrowych. Proponuję więc wyrozumiałość i przyjęcie założenia, że w każdej sytuacji dzieci mogą zetknąć się z zagrożeniem infekcją i odporność własna dziecka jest głównym zabezpieczeniem przed chorobą.
wyślij odpowiedź

Autor: Asia 20.07.2007 21:09  
odp
Ja wiem że to problem stary jak przedszkola. Miałam jednak nadzieję że są jakieś przepisy które to regulują. Szkoda że nie. Meg, ja rozumiem samotnych rodziców, nie tylko mamy, które nie mając wyjścia posyłają przeziębione dziecko do przedszkola. Z moim synek chodzi jednak dziecko mamy, która nie pracuje. Jest bardzo często mocno zakatarzone, zakaszlane itd. Na zwrócenie jej uwagi reaguje złością stwierdzając że nic nie mogę jej zrobić. No i wygląda że nie mogę.
wyślij odpowiedź

Autor: kasia 24.07.2007 10:32  
Odp:odp
Pracuję w przedszkolu 4 lata i jestem zszokowana tym , że rodzice przyprowadzaja chore dzieci do przedszkola- zwłaszcza ci rodzice, którzy nie pracują a to też się często zdarza. Może trudno w to uwierzyć, ale w moim przedszkolu jest jeeszcze jeden poważny problem: bezustanna wszawica. Zdarzyło się, że w tym roku 5 - krotnie zauważyłam ja osobiście na włosach jednej i tej samej dziewczynki, od której prawdopodobnie zarażali się inni. U nas jest tak, ze po zauważeniu takiego problemu od razu dzwonimy po rodziców, aby zrobili czyszczenie głowy. Zdarzało się, że miałam z tego powodu nieprzyjemności- zwłaszcza od osoby, która sama nie grzeszyła czystoscią. Musiałam jej udowodnić, że na włosach dziecka są gnidy, bo na drugi dzień przyprowadziła dziecko bez żadnej dezynfekcji. Chcę dodatku za szkodliwe warunki!!!!!
wyślij odpowiedź

Autor: Beksik 28.08.2007 01:27  
Odp:chore dzieci w przedszkolu
A co pani powie na sytacje,gdy wzywam rodziców,bo dziecko okropnie kaszle,zarażając w koło inne dzieci,rodzice zabierają malucha do lekarza i po godzinie przynoszą mi zaświadcznie , że dziecko jest zdrowe i może uczęszczac do przedszkola.Są oburzeni na mnie,ale wiem ,że miałam racje,ponieważ dziecka po tym incydencie nie było 10 dni w przedszkolu,czyli było chore.Ale gdyby je przyprowadzili nie mogłabym nic zrobić bo przecież było zaświadczenie,czyli "baba " się czepia.Niestety rodzice Ci wystawili sobie wizytókę jak dbają o dziecko.Jestem w stanie jeszcze usprawiedliwić matki samotne itd, ale mama tego dziecka nie pracuje.
wyślij odpowiedź

Autor: kasia@ 29.11.2008 17:56  
chlamydia
a co zrobic kiedy w przedszkolu panuje chlamydia?kiedy zadzwoniłam do przedszkola pani doskonale o tym wiedziała ale nie miała ochoty powiadomic innych rodziców...lekarka rozkłada rece bo codziennie jest u niej kilkoro rodziców z dziećmi chorymi właśnie na chlamydie...
wyślij odpowiedź

Autor: mama Monika 29.11.2008 19:06  
odp chore dzieci w przedszkolu
A mnie te chore dzieci, a właściwie ich rodzice cholernie wkurzają!!! Nie po to trzymam dziecko 3 tygodnie w domu, żeby się wychorowało, wydobrzało i wróciło do formy, żeby zaras znowu spotkało się z chorymi kolegami i chorowało od nowa! W poniedziałek ruszył, a już w czwartek kichał, zobaczymy co będzie przez wekend... I do tego zaraża młodszą siostrę. A sama widziałam, jak Pani Pomoc niosła dziecku po obiadku Eurespal, a i ciągłe kaszle też słychac, i nie mówcie mi, że wszyscy mają alergię!
wyślij odpowiedź

Autor: mama Monika 01.12.2008 11:18  
Cd Odp chore dzieci w przedszkolu
No i stało się. Synek został w domu, bo do kataru dołączył kaszel. Po południu idziemy do lekarza. I jak tu nie byc "wściekłym"!?
wyślij odpowiedź

Autor: mama 2,5latki 04.12.2008 11:05  
Odp:chore dzieci w przedszkolu
Drogie mamy W dzisiejszym świecie jest właśnie tak że prace się ma albo nie ma Moja córka chodzi od pazdziernika do przedszkola Co chwilkę ma katar i na tym się kończy Zwyczajnie leje jej się z nosa woda :( Tydzień chodziła z katarem aż dostała kaszel Zabrałam ją do lekarza i powiedział ze czyściutko Po prostu pierwszy rok chodzi do przedszkola i to jest normalne Siedziała mimo braku gorączki w domu prezez 2 tygodnie Pochodziła znowu tydzień i od nowa katar Tym razem zostawiłam ją w przedszkolu bo lała się jej woda z nosa Zrobiłam jej badanie krwi i moczu Okazalo sie ze to wirusowe Po tygodniu katar się uspokoił Tydzień przerwy i znowu katar.. No i lekki kaszel no bo jak spływa katar to i odkaszleć dziecko musi Poradzcie mi drogie Panie co ja mam zrobić kiedy musze chodzic do pracy i nie mam babci, cioci nikogo w Warszawie kto mogłby mi pomóc Jestem zdana na siebie tylko Na nianie mnie po prostu nie stac bo więcej ode mnie zarabia Córka nigdy jeszcze nie brała antybiotyków tylko z katerem chodzi Co mam robić w takiej sytuacji? Nie mogę co chwile brac wolnego z powodu kataru córki :(
wyślij odpowiedź

Autor: Edyta 04.12.2008 11:07  
Odp:chore dzieci w przedszkolu
Poza tym drogie mamy pamiętajcie że dziecko zaraża już na 2/3 dni przed objawami choroby więc jak już chodzi z kaszlem to i tak jest za poźno bo już napewno kogoś zaraziło
wyślij odpowiedź

Autor: olka 04.12.2008 11:21  
chore dzieci w przedszkolu
powiem Pani, ze jak moja córka poszła do przedszkola (tez 2,5) tez ciagle katar/kaszel tydzien z przedszkolu, tydzien w domu i odwrotnie i tak w kółko, zwolnienia, tez w końcu postanowiłam, ze bedzie tam chodzic dopóki nie ma gorączki. Jak na razie jest ok, a chodzi juz miesiąc
wyślij odpowiedź

Autor: mama przedszkolaka 04.12.2008 13:41  
chore dzieci w przedszkolu
A co drogie Mamy powiecie na sytuację, której ostatnio byłam świadkiem - 3-4-latek z grupy mojej córeczki mówi do swojej mamy: "mamusiu, chodźmy proszę do apteki, bo ja mam taki straszny kaszelek" Nie muszę chyba dodawać, że na efekty nie musiałam długo czekać - gorączka i nieżyt gardła pojawiły się u mojej córeczki po 2 dniach! I jak tu nie być wściekłym na taką bezgraniczną bezmyślność?
wyślij odpowiedź

Autor: Asia 04.12.2008 22:45  
re
Moje dziecko też czesto choruje ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby zaprowadzać je z katarem czy kaszlem do przedszkola! Szczerze mówiąc, to bardzo denerwują mnie mamy, ktore to robią ze swoimi dziećmi. Zaprowadzają chore dzieci i mają w nosie, że zaraża inne.
Dlaczego moje dziecko ma przez Was chorować? Dlatego, że macie pracę? Ja też ją mam!
Nie rozumiem tego przerzucania przez Was swoich osobistych problemów na innych rodziców i ich dzieci...
wyślij odpowiedź

Autor: Edyta 05.12.2008 11:55  
Edyta
Droga Pani Asiu Nie przerzucamy problemow na inne dzieci i rodzicow Piszemy jak jest Katar to jeszcze nie choroba Poza tym Wcale nie mam w nosie ze zaprowadzam dziecko z katarem i drżę czy jakis rodzic nie zwróci mi uwagi Ale prosze mi powiedziec co mam robic? Musialabym siedziec w domu cala zime :( Moze Pani jest w stanie dlugo siedzieć z dzieckiem w domu ale ja nie mam tak lekko bo jestem sama i nie moge stracić pracy Najlepiej miec dziadkow kolezanki czy kolegow Ale my mieszkamy od roku w Warszawie i nie mamy nikogo!!! Co mam w takim razie zrobic z dzieckiem ktore od wczoraj znowu ma katar? Musialam ja zaprowadzic do przedszkola bo do pracy nie moglam jej zabrac choc bardzo chcialabym Niestety zapisując dziecko do przedszkola musimy byc przygotowani na takie sytuacje Dzieci w przedszkolach zawsze chorowaly i bedzie juz tak nic na to nie poradzimy Pozdrawiam
wyślij odpowiedź

Autor: Asia 05.12.2008 18:52  
re
Nie jestem w stanie długo siedzieć w domu z dzieckiem i nie mam zamiaru licytować się tu kto ma trudniej a kto nie. Jak napisałam wyżej też pracuję!
Nie wiem jak w Pani przedszkolu ale w moim jest jasno powiedziane - nie wolno przyprowadzać chorych dzieci. Takie są zasady! Jeśli ktoś nie jest w stanie ich spełnić to z tego powodu ma cierpieć moje dziecko?
Współczuję Pani problemów ale nie zmienia to faktu, że rozwiązuje je pani kosztem inych dzieci i ich rodziców.
wyślij odpowiedź

Autor: ana 06.12.2008 10:47  
mam ten sam problem!!
złości mnie, że przez jedno chore dziecko, rozkłada się dwójka lub trójka innych dzieciaków. przerabiałam to ze starszą w ostatniej grupie żłobkowej, to był jej pierwszy rok w placówce. tydzień w żłobku - dwa w domu!!w końcu nabrała odporności ( ma 4,5 roku)
teraz mam problem z młodszym - musiał iść do żłobka, bo chciał - nie chciał musiałam wrócić do pracy i praktycznie od września ma ciągle zapalenie płuc, chronię go jak mogę, ale co mam poradzić na to, że po dwóch dniach w żłobku wraca choróbsko. i to pani dyrektor mi sugeruje, bym zabrała na stałe dziecko i zwolniła miejsce dla innego. a ja się pytam jakim prawem!! oboje pracujemy, jedno dziecko uczęszcza do przedszkola, drugie - teoretycznie do żłobka, jakim prawem to ja mam szukać opiekunki, na którą zresztą mnie nie stać. jeżeli rodzice przestaną przyprowadzać chora maluchy , problem się rozwiąże. jeżeli tylko zauważam, że nachodzą objawy choroby zabieram dziecko z placówki, ale ręce mi opadają, kiedy po powrocie z choroby , wchodzę na salę i widzę zasmarkane i kaszlące dzieci!!!
Wiem, że każdemu jest ciężko - ale niech ci rodzice posyłający chore dzieci do placówek wezmą pod uwagę, że pozostali rodzice 30 -tki dzieci też muszą pracować!!!
ps. a jak dostały się do przedszkola dzieci matek nie pracujących - przecież jednym z warunków jest zatrudnienie obojga rodziców.
wyślij odpowiedź

Autor: edyta 07.12.2008 19:47  
Pani Asiu
Czy katar to choroba? W umowie jest napisane nie przyprowadzamy dzieci chorych lub z gorączką Dlatego skoro mojej córce leci woda z nosa srednio 2 tygodnie w miesiacu tydzien przerwy i znowu to samo to co mam poradzic? Rozumiem ze czasem rodzice przesadzaja bo widze jak przyprowadzają dziecko które odkaszluje flegme az niemilo sie robi Ja staram sie zrozumiec wszystkich i tak naprawde kazdy ma racje tak juz musi byc Pozdrawiam
wyślij odpowiedź

Autor: edyta 07.12.2008 19:50  
Odp:mam ten sam problem!!
Prosze pamietac ze dziecko zaraża 2 czy 3 dni przed wystapieniem objawow wiec tak naprawde nie unikniemy tego :( bo niby skad mamy wiedziec ze jakas dziewczynka czy chlopczyk za 2 dni bedzie mial goraczke i juz mogł nas zarazić
wyślij odpowiedź

Autor: Asia 07.12.2008 21:51  
re
"czy katar to choroba?" - oczywiście ,ze tak. Wyłączając przypadki alergicze, polekowe itp. jest to choroba wirusowa przenoszona drogą kropelkową.
wyślij odpowiedź

Autor: SYLA 17.01.2009 20:48  
Autor: Sylwia
Moja córka ma 5 lat chodzi do przedszkola prywatnego i przez 2 lata cały czas choruje bez przerwy czasami mam już dosyć .W jednym roku złapała 2 razy zapalenie płuc i 7 razy zapalenie oskrzeli potem szkarlatynę wszy i inne .Ja rozumiem ,że rodzice "co nie którzy " mają klepki na oczach i nie chcą wiedzieć ,że ich dziecko jest chore ,bo na moich oczach matka która podjechała nie złą bryką przyprowadziła dziecko chore z gorączką ledwo sie trzymało na nogach !
Jestem już zmęczona ,bo znowu moje dziecko jest chore i tak w kółko antybiotyk 2 tygodnie spokoju i znowu gorączka 40stopni i antybiotyk i tak przez 2 lata :((
wyślij odpowiedź

Autor: KASIA 23.01.2009 18:46  
Chore dzieci w przedszkolu
Moja córeczka (3 latka)od września chodzi do przedszkola a ja w koncu mogłam pójść do pracy,nie cieszyłam się długo.Po 2 miesiącach zaczeła chorować ,oskrzela ,pluca , gardło,grypa żołądkowa to stała choroba naszego przedszkola.Popracowałam 4 miesiące a dziś siedze w domu i zastanawiam sie jak inne matki radzą sobie w takich sytuacjach.Jest mi ciężko bo też jestem sama z moimi problemami .ale chorej córeczki nigdy do przedszkola nie puszcze,.
wyślij odpowiedź

Autor: Asia 26.01.2009 08:08  
Dlaczego ciagle lekarze zapisują antybiotyki
jeżeli godzicie się na leczenie każdego przeziebienie antybiotykami, to niestety bedziecie miały takie efekty jakie macie-dziecko przez tydzień bedzie zdrowe, a potem po pójsciu do przedszkola znowu chore.Antybiotyki osłabiają układ immunologiczny dziecka i dlatego łapie infekcję za infekcją.A lekarze niestety zaraz zapisują antybiotyki bez opamietania nawet jeśli jest to zakazenie wirusowe, a jak wiadomo antybiotyki nie leczą chorób wirusowych a jedynie bakteryjne.A przeziebienie wywołują wirusy!Jak kategorycznie nie godziłam się na leczenie przeziębień u dziecka antybiotykami, to ciągłe chorowanie skończyło się, teraz mała choruje góra dwa razy w roku, a wcześniej to był horror-tydzień w przedszkolu, dwa tygodnie w domu.Dlatego za ciagłe choroby winncie nie przedszkola a lekarzy, którzy idą na łatwiznę i przepisują coraz to mocniejsze antybiotyki.
wyślij odpowiedź

Autor: Hania 30.01.2009 09:42  
Odp:Odp:chore dzieci w przedszkolu
Jako matka alergika i dziecka z chorymi zatokami mogę powiedzieć, że dziecko może chodzić do przedszkola z kaszlem suchym, mokrym, "katarem", riopiejącymi oczami, zapchanym nosem, lecacym "katarem" z nosa itp. Mało tego wg. naszych lekarzy może chodzić biorąc antybiotyk, bo dziecko nie zaraża, radzi sobie z tym wszystkim, pomimo tych niedogności doskonale funkcjonuje w grupie.

Mam tearz pytanie, czy na kazde spojrzenie rodzica, kiedy moje dziecko wyciera nos bo leci Mu z nosa, zaczyna kaszleć itp. mam okazywać zaświadczenie lekarskie, że dziecko może chodzić do przedszkola?

Wkurza mnie, gdy wszystkich rodziców wrzuca sie do jednego worka i zakłada, że są niedobrymi rodzicami bo posyłają chore dziecko do przedszkola.

wyślij odpowiedź

Autor: Anna 30.01.2009 10:58  
Odp:Odp:Odp:chore dzieci w przedszkolu
Haniu
rozumiem Cie, bo moja córka tez alergik, juz niedługo jak dostaniemy sie do państwowego przedszkola (mam nadzieje)to pewnie to samo będziemy przechodzic:(
wyślij odpowiedź

Autor: Hania 30.01.2009 11:49  
Odp:Odp:Odp:Odp:chore dzieci w przedszkolu
Aniu,
to trzymam kciuki, aby uadło Wam sie dostać do przedszkola i obyś bardzo mocno uodporniła sie na złowrogie spojrzenia niektórych rodziców, bo życzliwych i słuchających sie do nich mówi można też spotkać :)

wyślij odpowiedź

Autor: justyna 28.02.2009 13:56  
Odp:Odp:odp
w "naszym przedszkolu"całkiem niedawno byl problem owsicy.
matka która zauwazyła u swojego dziecka owsiki dopiero po ok. miesiacu zgłosila w przedszkolu o tym wydarzeniu , prosze sobie wyobrazic co sie działo -EPIDEMIA OWSICY. Gratulacje za refleks dla tej mamy.Szkoda ze o innych dzieciahc nie pomyślała.

A z tym ze chore dzieci sa przyprowadzane do przedszkola chore tez sie nie pogodze, ja mojego malucha jak jest chory nigdy nie prowadze. Miejsce dziecka chorego jest w domu a nie w przedszkolu.
Jedno z dzieci było prowadzane z takim kaszlem ze az mi go zal było ze biedaczek sie tak męczy,ale co zrobić ??? nie ma lekarstwa na takich rodziców którzy z premedytacja chore dziecko prowadzaja , juz nawet nie przez wzglad na inne dzieci ale na swoje własne CHORE - w głowie mi sie to nie miesci.


wyślij odpowiedź

Autor: miwues 28.02.2009 17:22  
Przecież wystarczy zakaz przyprowadzenia chorego dziecka umieścić w statucie przedszkola. A potem go tylko egzekwować.
wyślij odpowiedź

Autor: Hania 03.03.2009 12:48  
A jak sprawdzisz czy dziecko jest chore?
Przymusisz rodzica aby udał sie do lekarza, co jest niezgodne z prawem, pani nauczycielka na podsawie własnej obserwacji i subiektywnej oceny uzna, ze dziecko jest chore bez konsultacji z lekarzem, czy zbierze się komisja z panią dyrektor na czele i bedzie debatować, czy kaszel danego dziecka jest zaraźliwy czy nie.

Wybaczcie drogie mamy ale powiedzcie mi co Wy zrobiłyście poza wiecznym narzekaniem, ze przyprowadza się chore dzieci do przedszkola? Byłyście z tym problemem u dyrekcji, rozmawiałyście z nauczycielami Waszych dzieci, rozmawiałyście z rodzicami przyprowadzającymi chore dzieci do przedszkola?

Mam wrażenie, że znam odpowiedź niestety.

Pozdrawiam i życze wytrawłości w psioczeniu.
wyślij odpowiedź

Autor: ana 03.03.2009 14:24  
??
Miwues - Ty na wszystko masz odpowiedź, niesamowite.

to może powiesz mi i zapewne wielu mamom borykającym się z alergią u dzieci, co mamy robić, skoro dla naszych maluchów bardziej niebezpieczne jest jedno kichnięcie (zdawałoby się zdrowego dziecka) niż niezarażający, ale za to brzydki, duszący, "cherlający" kaszel naszych dzieci.

mój syn kaszle cały czas, ale przecież nie nakleję mu na czoło "jestem alergikiem i choć jestem stale na sterydach, staram się żyć normalnie!!"
wyślij odpowiedź

Autor: miwues 03.03.2009 18:52  
Przecież wiadomo, że nie chodzi o alergie. Chodzi o choroby zaraźliwe.
wyślij odpowiedź

Autor: Beata 04.03.2009 10:59  
Odp:
miwues, a jak rozpoznasz, ze to alergia a nie przeziębienie skoro objawy są podobne?
wyślij odpowiedź

Autor: Hania 04.03.2009 11:17  
Odp.
Może powinno nosić się ze sobą książeczkę zdrowia dziecka razem z najnowszymi badaniami i zaświadczeniem od specjalisty, ze dziecko jest chore na to, czy na tamto i nie zaraża, bo ma np. alergie, astme, chore zatoki, kaszel poinfekcyjny itp.

Z doświadczenia wiem, że rodzice zgłaszają zarówno dyrekcji podczas zapisywania dziecka do przedszkola czy ma jakieś choroby przewlekłe, panie przedszkolanki dziecka i nie tylko o tym wiedzą, wie pani intendentka, panie z kuchni (jeśli to alergia pokarmowa) itp. dlatego też często wystarczy pójść i zapytać się pani przedszkolance a nawet samemu rodzicowi, tylko normalnie nie atakując co jest dziecku niż w kółko psioczyć na rodziców przyprowadzających "chore" dzieci do przedszkola i patrzeć na nich tak, że strach wykonać jaki kolwiek ruch.

Faktem jest, ze czasami przyprowadzane są chore dzieci do przedszkola, ale tak było zawsze i nic z tym się nie zrobi, chyba, że zacznie się wymagać zaświadczeń o stanie zdrowia dziecka. Niestety tego się nie uniknie, bo są rózni rodzice i mają różne sytuacje, niekiedy zwyczajnie nieodpowiedzaialne podejscie do tego tematu.

I jeszcze coś, katar moje drogie mamy to nie choroba i założę się, że większość z Was dużo mówi, jak widzi chore dziecko posyłane do przedszkola a pewnie przynajmniej raz posłała i swoje z katarem, bo to tylko katar. W porze jesienno-zimowej całe grupy dzieci chodzą zasmarkane i kichające, taka pogoda, dorośli też tak chodzą a chodzą do pracy bo muszą, panie pzredszkolanki czesto tak chodzą i co też mają nie przyjśc do pracy bo mają katar.

Przyznam się, że też krzywo patrzyłąm na rodziców kaszlących, kichających itp. dzieci posyłanych do pzredszkola, ale przeszło mi kiedy zaczęto i na mnie tak patrzeć, bo wyrodna i niedobra matka jestem bo moje dziecko chodzi w odczuciu niektórych "chore" do pzredszkola, a że nie zaraża, bo ma to czy tamto to już nikogo nie obchodzi, bo przecież miło jest narzekać i mieć pretensje do wszystkich poza sobą.
wyślij odpowiedź

Autor: miwues 04.03.2009 21:17  
Jak to jak rozpoznam? Wypytam rodziców.
wyślij odpowiedź

Autor: ... 04.03.2009 22:06  
Odp: Do miwues
Taaa, już to widzę!
Te tłumaczące sie przed Tobą matki.Być może pokornie zbiorą nawet od Ciebie reprymendę.
Jakich odpowiedzi spodziewasz się???
Czy takich:
"Moje dziecko jest chore, kaszle, smarcze i rozsiewa bakcyle przeróżnej maści i w konsekwencji zaraża mnóstwo dzieci, być może właśnie dzisiaj solidnie kichnie w stronę Pani dziecka!"
Bo ja obstawiam: "ALERGIA, PANI, ALERGIA!"




wyślij odpowiedź

Autor: Ula 04.03.2009 22:22  
re:
Haniu, nie bardzo rozumiem o co właściwie masz pretensje... a tym bardziej, dlaczego to ja mam niby mieć pretensje do siebie...
Pytalaś w poprzednim poście: co rodzice robią, poza narzekaniem. No wiec odpowiem Ci na swoim przykładzie. Na zebraniu w przedszkolu rodzice poruszali ten problem. Pani przedszkolanka mówiła nam o swojej bezradnosci ( i trudno mieć nawet do niej o to pretensje - zwrócenie uwagi rodzicowi przynosi czasem agresywną reakcję z jego strony)
Padła więc propozycja aby dziecko po kilkudniowej nieobecności przynosiło karteczkę o lekarza,że jest już zdrowe. Zostało to poparte entuzjastyczną reakcją cześci rodziców i... zdecydowanym sprzeciwem reszty... Argumenty padały różne i skończyło się ostrą wymiana zdań. Jaki jest sens dyskusji z kimś kto uwaza, że "katar to nie choroba", "że to zwykły kaszelek", "że to na pewno alergia",że "jestem samotną matką to co mam zrobić" " takie jest życie i dzieci muszą swoje odchorować", " nie mam czasu ganiać po lekarzach"
Po tej dyskusji będę "psioczyć" bo bezmyślność i wygodnictwo niektórych rodziców jest porazające.

Przypadki dzieci NAPRAWDĘ alergicznych to zupełnie inna sprawa i nikt z nas tu na forum nie ma pretensji do rodziców takich dzieci.

PS:
KATAR (wyłączając właśnie ten alergiczny) JEST CHOROBĄ - polecam Ci przeczytanie kilku postów wyżej.
wyślij odpowiedź

Autor: Hania 05.03.2009 09:17  
Do Uli :)
Dobrze, to zapytam jeszcze raz, czy mam przedkładać kazdemu z rodziców zaświadczenie od specjalisty, ze moje dziecko jest alergikiem?

Nigdy nie zdażyło się tobie pójśc do pracy z katarem?

Katar wg.mnie nie jest chorobą i tyle, ile osób tyle opinii, panie przedszkolanki u nas standardowo mają wyłożone chusteczki do nosa dla dzieci, bo wiedzą, że wychodząc na spacer z dziećmi połowa z nich wróci pociagając nosami choć są zdrowe, choc pewnie wiele z Was uznałoby ze rozsiewają złowrogie bakterie.

Pretensji nie mam denerwuje mnie po prostu takie psioczenie, które do niczego nie prowadzi.

Pozdrawiam.
wyślij odpowiedź

Autor: Anna 05.03.2009 12:05  
do Hani
Haniu,
tak jak wczesniej pisałam moje dziecko tez alergik, kicha na okrągło i niebawem (mam nadzie dostanie sie do państwowego przedszkola. Jak Twoje dziecko radzi sobie w przedszkolu? ma alergie pokarmową czy uczulone jest na pyłki, kurz itd (moje na jedno i drugie)- czy wymagano od was zaswiadczenie od lekarza alergologa?
domyślam sie, ze nie gotują odzielnie dla jednego dziecka czegos innego, choć wiem, ze zdarzaja sie takie sytuacje. Troche mnie to przeraza, bo moja córka na bardzo wiele rzeczy jest uczulona jesli chodzi o jedzenie np "mleczne potrawy"- od razu ją "wysypuje"chociaz wysypka to delikatne słowo, a wiadomo, ze w przedszkolach potrawy mleczne to podstawa. No ale, zobaczymy..
wyślij odpowiedź

Autor: Hania 05.03.2009 12:21  
Aniu :)
Poradzicie sobie, zobaczysz, działania rodziców mogą wiele a dziecko jest mądrzejsze niż nam się wydaje :) Mój młody ma alergię pokarmową, wziewną i kontaktową, do tego dochodzą zatoki itp. Ale o alergii. Przedszkole młodego faktycznie stawia na nabiał, nie ma specjalnego jadłospisu dla alergików, takie realia, ale nie ma co się zrażać, choć gdy kilkanaście przedszkoli odmawia przyjęcia dziecka, bo nie jest w stanie zaspokoić jego potrzeb to zwla to człowiek za nóg.

Podczas przyjmowania dziecka do przedszkola w karcie jest zapytanie o choroby dziecka i tam umieszcza się informację o alergii dziecka, o tym na co jest uczulony itp. My wcześniej przeprowadziliśmy rozmowę z panią dyrektor czy jest możliwość np. nie zabielania zup, czy sosów dla syna, czy donoszenia zamienników(nie każde przedszkole się na to zgadza zasłaniając się sanepidem), czy mieli już alergików itp.

Zaświadczenia donosić nie musiałam, choć mam potwiedzenie, panie przedszkolanki, panie w kuchni(wcześniej rozmawiałam i z panią intendentką i "kierownikiem" kuchni o tym czego dziecko nie moze) dostały listy czego dziecko nie moze jeść a podczas rozmów ustaliłyśmy, ze np. zupy nie będą zabielane, zamiast masła młody bedzie miał smarowany chleb margaryną, którą donosimy, czy zmawiast truskawkowej galaretki doniesiemy inną, zamiast mleka sok itp. Młody jest w przedszkolu drugi rok, radzi sobie, choć niekiedy panie nastraszy swoim nic nie jedzeniem. Zdaża Mu się zjeśc to czego nie powinien, bo panie z innych grup nie zawzse wiedzą, czego dziecku nie wolno(czasami są grupy łączone) albo młody tak ładnie prosi :)

Nie upilnujesz nawet w domu niekiedy dziecak aby nie zjadło czegos zakazanego, bo to jest przecież najlepsze :) dlatego nie wszczynam awantur tylko przypominam i tak sobie radzimy.

Na początku panie jeszcze prosiły aby np. spróbowac podać dziecku przedszkolne naleśniki, ale jak młody dostawał biegunki, czy wysypki uwierzyły w alergię dziecka i jest dobrze.

Zawsze dla młodego sa ciasteczka które może, czy cukierki którego Go nie uczulą, podczas uroczystości ma krojone ciasto tak,a by było jak namniej uczulające dla niego :) itp.

W grupie syna jest jeszcze dwóch alergików, na początku roku był sam. Najsmieszniejsze jest jak dzieci, które mogą jeść wszystko proszą, aby dać im zamiennik bo chcą tak jak młody a ja bałam sie, że to młody bedzie wiecznie pokrzywdzony, choć czasami jest no ale takie uroki alergii.


Pozdarwiam i trzymam za Was kciuki.
wyślij odpowiedź

Autor: Hania 05.03.2009 12:29  
Aniu :)
I jeszcze podajesz informacje czy dziecko jest leczone specjalistycznie i w razie potrzeby zostawiasz telefony z kim kontaktować się jak coś złego zacznie się dziać.

U nas jest jeszcze uczulenie na jad pszczół, wiec panie dostały wytyczne, jak ugryzie w okolicach ust, gardła to okładać najpierw lodem, później dzwonić po kartekę a na końcu po rodzców. Było przerażenie w Ich oczach,ale wiem, że sobie poradzą.

Dlatego tak ważne jest informowanie o tym wszystkich pań przedszkolanek, inych opiekunów,a by dziecko było bezpieczne, abyś TY byał spokojna.

Pozdrawiam.
wyślij odpowiedź

Autor: Ula 05.03.2009 23:13  
re:
Haniu oczywiście, że nie musisz przedkladać każdemu rodzicowi zaświadczenia - jeśli ktoś zapyta to odpowiadasz i po kłopocie. Natomiast nie dziw się, że to budzi takie emocje- każdy chce uchronić swoje dziecko przed kolejną infekcją. Rozumiem,że pewnie patrzą na Ciebie podejrzliwie i dlatego jest to dla Ciebie denerwujące.
Jest jeszcze druga strona tego medalu. Alergiczne dzieci łatwiej łapią różne infekcje i tak naprawdę to również i w Twoim interesie ,żeby maluch nie stykał sie z chorymi dziećmi bo po prostu szybko coś złapie i co gorsza bedzie to przechodzić gorzej niż inne dzieci.
Nie teoretyzuję bo też mam dziecko alegiczne - ma uczulenie na mleko. Na szczescie przynajnmiej na razie nie mamy problemów z alergią wziewną ale jest duże prawdopodobieńswo,że wystąpi również i taka.
Wiesz jak to jest: przyprowadzam zdrowiutkie do przedszkola a po 2-3 dniach wraca z katarem, potem lekki kaszel... i dalej już leci...
Dlatego uwaza,że trzeba o tym mówić, pisać i piętnowac.
W moim przedszkolu dzieki temu "psioczeniu" karteczki od lekarza właśnie wprowadzono :) i chwała im za to.
Co do kataru ( nie alergicznego oczywiście)- czy jest chorobą czy nie najprościej bedzie jeśli zapytasz swojego lekarza. Mój twierdzi ,że jest.
A ja pracuję z dorosłymi ludzmi a nie dziećmi więc mój katar to nie to samo co katar mojego dziecka.

Do Anny:
Wybierając przedszkole pytałam o możliwośc diety bezmlecznej. Dowiedziałam sie, że jest kilkoro dzieci w takiej sytuacji i dostają w razie czego potrawy zamienne. Tak rzeczywiście jest, ale zdarza sie, ze mała coś tam spróbuje na własną rękę (albo komuś sie po prostu zapomni) i wysypka gotowa. Tego trudno uniknąć niestety :(
wyślij odpowiedź

Autor: Hania 06.03.2009 09:13  
Ula :)
Możemy tak drążyć ten temat w nieskończoność. Ty pracujesz z dorosłymi i zapewne mając katar idziesz do pracy, zarażasz dorosłych, oni swoje dzieci itd. koło się zamyka, dlatego pytałam o ten katar u dorosłych.

Akurat dla pediatry młodego lekki katar nie dyskwalifikuje dziecka w chodzeniu do przedszkola. Mało tego na swojej drodze spotkaliśmy wielu pediatrów i połowa z nich uważa podobnie.

Pozdrawiam.
wyślij odpowiedź

Autor: Anna 06.03.2009 09:51  
Katar jest chorobą
Ostry zwykły nieżyt nosa, popularny katar jest chorobą wirusową.

Przy katarze zmiany zapalne błony śluzowej ograniczają się zwykle do nosa, nosowej i ustnej części gardła.
Wirusy wywołujące ostry zwykły nieżyt nosa rozprzestrzeniają się najczęściej drogą kropelkową. Zapobieganie ostremu nieżytowi nosa polega głównie na unikaniu kontaktów z chorymi. Przed zarażeniem katarem nie chroni zażywanie witaminy C lub innych witamin, jak również unikanie przeciągów, lub przemoczenia.

Objawy zależą w znacznym stopniu od wirusa wywołującego chorobę i polegają przede wszystkim na kichaniu, drapaniu w nosie i gardle, pieczeniu spojówek oczu, a po pewnym czasie na pojawieniu się chrypki i kaszlu.

Najbardziej charakterystycznymi oznakami są: stopniowe zmniejszanie się drożności nosa – zatkanie – i wyciek płynnej treści z nosa. Początkowo jest to płyn jasny i dość rzadki, później wydzielina staje się coraz gęściejsza, przybierając zielonożółtą barwę.

Chorobowym zmianą miejscowym towarzyszą objawy ogólne: osłabienie, ból głowy i stan podgorączkowy.

Ostry niepowikłany nieżyt nosa trwa zazwyczaj od 5 do 7 dni.

Zaleca się łatwo strawną dietę i picie dużej ilości napojów. Przebywanie w ciepłych pomieszczeniach ale nie ze zbyt suchym powietrzem.


źródło: Biomedical.pl
wyślij odpowiedź

Autor: Ana 06.03.2009 10:16  
karteczki od lekarza
w życiu nie zgodziłabym sie na karteczki od lekarza zaświadczające o tym, że dziecko jest już wyleczone - i to z jednego prostego powodu: aby lekarz mógł wystawić zaświadczenie o stanie zdrowia dziecka, musiałabym z nim znów iść po chorobie do przychodni, a co za tym idzie - ryzyko kolejnej infekcji. dziecko jest po leczeniu, osłabione, trafia z powrotem w siedlisko wirusów i zarazków. i co po takim zaświadczeniu? - na dzień pójścia do przychodni dziecko może być zdrowe, ale po powrocie w ciągu 1-2 dni może znów rozwinąć się kolejna infekcja - i koło sie zamyka
wyślij odpowiedź

Autor: Ula 06.03.2009 11:55  
re
Karteczki obowiązują dopiero od niedawna więc nie wiem jak się sprawdzą na dłuższa metę. Napiszę za jakiś czas.
Takiego zagrożenia o którym piszesz Ana u mnie przynajmniej nie ma, bo w przychodni, do której chodzę są dwie cześci: dla dzieci zdrowych i dla chorych.
wyślij odpowiedź

Autor: Hania 06.03.2009 12:55  
Ula?
A na jakiej podstawie idziesz z dzieckiem do dzieci zdrowych, obserwacji własnej, czy wcześniejszej konsultacji z lekarzem, bo przecież sama doskonale wiesz, że nie zawsze leczenie musi przynieść zamierzony rezultat i dziecko które wygląda na zdrowe wcale zdrowym być nie musi. Jesteś lekarzem?

Pytam, bo u nas na badania kontrolne po leczeniu rejestruje się nadal do dzieci chorych, bo tak jak wcześniej napisałam leczenie nie musi przynieść rezultatu. Do dzieci zdrowych rejestrowane są dzieci na szczepienia, bilans itp. nie na badania kontrolne po chorobie.
wyślij odpowiedź

Autor: Anna 06.03.2009 12:56  
***
Dziekuje Haniu, mamy baardzo podobnie jak Wy. Troche mnie dziwi, ze w przedszkolach nie ma przewidzianej diety dla alergików (bo jak sie słyszy wszędzie: "teraz to co drugie dziecko to alergik", tak więc gdzie te dzieci są??. No cóż biedne te nasze dzieci. Moja córka od kilku dni w nocy strasznie kaszle, dusi się(m.inn.leszczyna i olcha daje o sobie znac, zgadzam sie, ze niektórych rzeczy nie da sie uniknąć niestety jesli chodzi o jedzenie, bo albo ktoś zapomni jak pisałas, albo dziecko "tak ładnie prosi" - moja córka tez ładnie potrafi prosic, zwłaszcza o "zabronioną" czekolade - (ale poradzimy sobie:)
pozdrawiam
wyślij odpowiedź

Autor: Hania 06.03.2009 14:42  
Aniu:)
Przypuszczam, ze np. w Warszawie są przedszkola, gdzie jest brana opcja specjalnej diety dla dzieci, niestety u nas takiej możliwości nie ma,ale jak widzisz radzimy sobie :)Życzę powodzenia.
wyślij odpowiedź

Autor: Ana 06.03.2009 15:21  
..
U mnie jest tak jak u Hani - muszę iść na dzieci chore, bo sama nie mogę ocenić czy dziecko wyzdrowiało. to prawdę powiedziawszy - w ogóle wolę nie iść na kontrolę
wyślij odpowiedź

Autor: Ula 06.03.2009 21:26  
re:
Przecież to OCZYWISTE, że na kontrolę po leczeniu idzie się do DZIECI CHORYCH....
Tam lekarz ocenia stan dziecka i decyduje czy jest zdrowe czy chore.
Jeśli jest OK to i tak po chorobie mała zawsze zostaje jeszcze kilka dni w domu właśnie, żebym była pewna, że wzmocniła się i całkowicie doszła do siebie. Dopiero wtedy idę do przychodni (DO DZIECI ZDROWYCH)jeszcze raz po karteczkę. Jest więc trochę fatygi ale przynajniej mam pewność,że moje dziecko nikogo nie zaraża. Jak pisałam wyżej mam dziecko alergiczne i nie bede ryzykowała, że pójdzie niedoleczone.
Czy teraz już jasne? ;)
wyślij odpowiedź

Autor: Sylwia 05.11.2009 15:37  
Do wszystkich zainteresowanych...
Od czego zaczac...najlepiej od poczatku.
Przeczytałam opinie tulu osob i widze,ze zdania sa podzielone. ale jedno jest pewne,wiekszosc obarcza wina za to nauczycielki przedszkola...a moim zdaniem nieslusznie.Odpowiedzialny i winny za caloksztalt jest system oswiaty i ludzie w ministerstwie,czyli panstwo a mowiac dokladniej ubostwo naszego panstwa(czy jak kto woli zle zarzadzanie finansami budzetu panstwa).Dyrektor przedszkola i jego pracownicy sa tylko organem wykonujacym a nie rozporzadzajacym! I dodam,ze nie jestem z wyksztalcenia pedagogiem a wiec moja wypowiedz jest obiektywna.
A propos chorych dzieci...uwazam,ze przebywanie w jakichkolwiek skupiskach, czy to bedzie przedszlole,szkola,szpital czy zlobek nie jestesmy w stanie uniknac zlapania jakiegos vwirusa a juz na pewno nie dzieci,ktorych system odpornosciowy dopiero sie ksztaltuje i dopiero po jakims czasie organizm umie rozpoznac wirusa i go zwalczyc...wiec katar czy kaszel nie ma tu wiekszego znaczenia,chyba ze mamy do czynienia z goraczka a ta nie nalezy lekcewazyc i trzeba pozostawic dziecko w domu.Poza tym, uwazam ze w tak licznej grupie dzieci 30-osobowej ciezko jest poswiecic kazdemu maksimum czasu(niejedna matka wie jak absorbujace jest wycfhowywanie jednego dziecka a co dopiero dwojki dzieci,wiem cos o tym bo sama mam 2 dzieci),podetrzec kazdemu pupe, wytrzec kazdemu nosek itp. Niestety budzet przedszkola jest skromny i nie moze sobie pozwolic na zatrudnienie dodatkowych osob.Nowa podstawa programowa mowi o tym aby dzieci 1 godzine dziennie spedzaly na dworzu,jestem jak najbardziej za tym(poniewaz moj starszy syn uczeszcza do predzskola) ale wiem,ze czasami jest to niemozliwe ze wzgledu na tak duza liczbe dzieci w grupie. A poza tym rodzice czesto sa przeciwni spacerom w jesienne i zimowe dni,choc moim skromnym zdaniem nieslusznie,gdyz nie ma nic lepszego na wzmocnienie dzieci niz SPACER KAZDEGO DNIA NIEZALEZNIE OD WARUNKOW KLIMATYCZNYCH,nie mowiac juz o lecie,gdzie dziecko powinno prezebywac bardzo czesto na dworze.Wiem cos o tym,bo jestem matka 3-latka, z ktorym codziennie spacerowalam a terraz jeszcze matka 3,5 miesiecznej Zuzi, z ktora jestem regularnie na spacerach.I to do na RODZICOW nalwzy obowiazek spacerowania z dzieckiem...ale jak sie leni,to coz...
Moj syn, ktory poszedl od wrzesnia do przedszkola rowniez przechodzi kaszla,katary nawet male zapalenie zatok...ale coz,musi sie sam uodpornic jak kazdy z nas. A przeciez rozne dzieci maja rozna odpornosc, jedni beda chorowac czesto i mocno a drudzy mniej i rzadziej...sprawa indywidualna. Ja rozumiem rodzicow chorych dzieci,ze sa pzdenerwowani taka sytuacja,bo przeciez zarza lekarz,dom i ANTYBIOTYK...no wlasnie, ten nieszczesny antybiotyk,ktorego przeciez rodzice nie musza podawac dziecku,jesli nie chca ale czesto tak robia by dziecko sie nie meczylo i szybciej wydobrzalo...to juz zalezy wszystko od Was RODZICE!
Tak w ogole my Polacy jestesmy niesamowicie narzekajacvym narodem,obarczajacym wszystkich innych za niepowodzenia a nie patrzacym obiektywnie na sytuacje,narodem chamskim, co widac wszedzie:w sklepie, na ulicy, w autobusie,tramwaju itd. Uwierzcie mi Panstwo,ze mam racje bo przeciez mialam okazje byc we Francji, w Niemczech i tam wszystko wyglada inaczej. Ja wiem,ze to sa bogate kraje,ktore maja lepszy system oswiaty, ale tez bardziej zyczliwych obywateli, ktorzy nie sa zawistni, szyderczy,chamscy jak w Polsce a wrecz odwrotnie niesamowicie przyjazni i pomocni.
Wiec zacznijmy NAJPIERW od siebie ocenianie a nie oceniajmy innych nie stawiajac sie w ich sytuacji bo podejrzewam,ze gdyby role sie odwrocily to nie byloby juz takiej krytyki...
Badzmy bardziej solidarni i przyjacielscy...tak niewiele a jednak tak duzo...
Z powazaniem, Sylwia
wyślij odpowiedź

Autor: marta 05.11.2009 17:36  
Odp:Do wszystkich zainteresowanych...
Bardzo trafnie pani opisała ten problem.Jeśli są emocje zaczyna często brakować zdrowego rozsądku.Pozdrawiam. marta
wyślij odpowiedź

Autor: Zbroszczyk Marcin 03.03.2010 11:52  
odpowiedzialność, Kali ma swój rozumek.
Właśnie odprowadziłem dziecko do przedszkola, chodzi tam od trzech dni, a poprzednie trzy miesiące leczylem go z takich świństw, że sam się nie mogę wykurować. Spotkałem dwie wyfiłkowane mamusie, które przyprowadziły zacharczone dzieci jedna twierdzi, że to alergia i prędko wyszła. Druga że jemu to się już odrywa.
To ja wam powiem jak pędzilem do domu kiedy usłyszałem w telefonie głos żony, nasze dziecko się dusi nie wiem co robić. Kiedy z załzawionymi oczami pędziłem przez miasto dzwoniąc po karetkę. Opisując sytuację pani w centrali, powiedziałem że dziecko nie może oddychać. -"Mamo kocham cię ale nie mogę oddychać więc umieram." W mojej głowie stanął taki obraz. Wtedy minąłem skrzyżownie na czerwonym świetle, pędziłem nadal a droga z pracy nigdy nie trwała dla mnie tak długo. Jak dojechałem pogotowie już było na miejscu, DZIĘKUJĘ! -Jest nie dotlenione zabieramy je do szpitala. Tym razem jechałem za karetką na sygnale w środku siedziała moja żona, z Jeremim pod tlenem.
Mój syn ma słabo wyrobioną odporność, wirusy wnikają w niego błyskawicznie, bakterie tak samo. Błach ifekcja jak np katar zamienia się po dwuch tygodniach w zapalenia krtani bądź płuc. W zaszłym roku byliśmy w szpitalu dwu krotnie. Razem spędziłem z nim tam 1.5 miesiąca.
Drodzy Polacy jesteście tak krótko wzroczni, tak głupi, że nie rozumiecie mechanizmu zwrotnego jeśli wy prowadzicie dzieci chore. To wasze dzieci będą zarażone przez inne. Wiecie jak wygląda karetka kiedy się za nią jedzie bardzo blisko ale jej kształt jest rozmazany przez łzy???
Czy musicie to przeżyć żeby to zrozumieć???
Błagam zostańcie w domu z chorymi dziećmi.
wyślij odpowiedź

Autor: Beata - nauczycielka przedszkola 03.03.2010 18:54  
odpowiedzialność, Kali ma swój rozumek.
Wie Pan co i tak ta prośba nie dotrze do rodziców.Pracuję w przedszkolu wiele lat i czasami to mam ochotę potrząść niektórymi z nich za ich: lekkomyślność, obojętność, podłość czy głupotę już nie wiem jak to nazwać.Matki nie pracujące potrafię przywieść do przedszkola chore dziecko często twierdząc,ze nie wytrzymują już z nim w domu. Lub jeden dzień kuracji i do przedszkola.Matka , która kocha nie odda chorego dziecka do przedszkola, niestety jest to nagminne.Co my nauczycielki mamy sadzić o takim rodzicu?
wyślij odpowiedź

Autor: nauczycielka_przedszkolanka 07.03.2010 19:47  
moda na alergię
Wśród rodziców w przedszkolu panuje swoista moda na alergię. Alergię u dziecka, które kaszle lub ma katar po pas. Katar we wszystkich kolorach tęczy. Nie słyszałam o całorocznych alergiach objawiających się katarem.
Kolejna moda- tłumaczenie, dziecko jest chore, bo w przedszkolu: są przeciągi, albo że okna zamknięte, albo że spacer, albo za suche powietrze w sali, albo za gorąco i duszno, albo za zimno...
Wymieniać można w nieskończoność. Idiotyczne tłumaczenia, które skutkują przyprowadzaniem zakatarzonego dziecka do przedszkola, a to znowu zarażaniem innych dzieci i... nas nauczycieli (i pozostałych pracowników) także.
Aż ciśnie się na usta stwierdzenie, że rodzicom nie zależy na zdrowiu dzieci. Że zwyczajnie tych dzieci nie kochają, lub kochają za mało.
Brak odpowiedzialności i bezmyślność.
A nauczyciel? W zasadzie niewiele może.
wyślij odpowiedź

Autor: mama-przedszkolaka 19.03.2010 13:20  
chore dzieci w przedszkolu
Witam!Mam pięcioletnia córeczke która od wrzesnia chodzi do przedszkola,dosyc czesto choruje(zapalenie górnych dróg oddechowych),nawet dwa razy w mieśiącu,w tych dniach nieposyłam małej do przedszkola,a nawet zostawiam dłużej aż wszystkie objeawy znikną,ale dziwi mnie bardzo reakcja pani dyrektor w przedszkolu,która twierdzi że jesli dziecko niema gorączki może chodzić do przedszkola, a dodam że jest to przedszkolanka prawie z 40letnim stażem.
wyślij odpowiedź

Autor: Beata - nauczycielka przedszkola 19.03.2010 13:39  
Do mamy przedszkolaka
Trochę dziwny pogląd .Ja np nawet gdy jestem bardzo chora to nie mam temperatury.Przecież dziecko jeśli kaszle, kicha cieknie mu z nosa to zaraża. Ostatnio dziewczynka z mojej grupy przychodziła bardzo zakatarzona.Informowałam mamę,ze przez ten katar straciła apetyt jest marudna itp.Mama stwierdziła ,ze była u lekarza,ze on nic nie widzi i powiedział ,ze ma uczęszczać do przedszkola.Owszem chodziła dalej marudziła aż w końcu dołączyła się temperatura i zapalenie oskrzeli.Wie Pani problem chorych dzieci chyba naprawdę nie zniknie ale dziwi mnie wprost zachęcanie dyrektorki do takich praktyk- przysyłania chorych dzieci.Czasami mam wrażenie,ze niektórym matkom naprawdę nie zależy na dzieciach.Przecież wiedzą,że dziecko chore powinno być w domu, przecież wychodzimy z dziećmi na dwór i czasami może mu to zaszkodzić.Często słyszymy od dziecka" proszę panią a moja mamusia powiedziała,ze ja mam nie wychodzić na dwór bo jestem chory czy chora".Czasami opadają ręce z bezsilności a co gorsza często mamy tych dzieci nie pracują zawodowo a oddają chore dziecko do przedszkola.Na nasze uwagi słyszy się takie odpowiedzi" to tylko katar, w domu nie kaszle i nie ma kataru, to alergia".Przecież sama jestem matką i widzę,ze te dzieci są chore i mi jest ich szkoda chociaż nie jestem ich matką.Często utulamy je na leżaczku i czekamy na rodziców, bo tak naprawdę nic nie możemy zrobić.
wyślij odpowiedź

Autor: Kinga23 07.09.2010 09:50  
!!
Witam wszystkich moje dziecko od 1 września poszło do 1 grupy do przedszkola!!!Po 4 dniach dostało goraczki a dzień wcześniej na moich oczach matka wprowadziła zasmarkanego zakaszlanego dzieciaka.....Krew się we mnie burzy tez jestem samotna matką i trzeba do pracy...a niby jak mam dać zwolnienie po 4 przerobionych dniach!!!!Moje dziecko prawie w ogóle nie chorowało:(.......Jak mam nie kryć złości???No jak????
wyślij odpowiedź

Autor: Magdzia:( 05.10.2010 19:43  
Przeziębienie
Witam, mój synek od 1 września chodzi do przedszkola,wcześniej bardzo rzadko chorował... 3z września byliśmy u lekarza: kaszel, katar, gorączki brak. Diagnoza: przeziębienie, ZWOLNIENIE PANI NIE POTRZEBNE DO PRZEDSZKOLA MOŻE CHODZIĆ, PRZEZIĘBIENIEM NIKOGO NIE ZARAZI. Kazała dawać mu rytinacee, pić rumianek i biostyminke na wzmocnienie. Zaprowadzałam go z bólem serca, bo wiadomo maluch przeziębiony jest strasznie marudny, ale niestety nie maiłam innego wyjścia.
wyślij odpowiedź

Autor: maja 07.10.2010 22:18  
chore dzieci w przedszkolu
Pan Marcin wyżej napisał jak przeżywał jazdę za karetką na sygnale.Współczuję, bo akurat wiem co się wtedy czuje/mam dziecko z padaczką i za sobą takie jazdy/.Powiem tylko, że jest pan na etapie obwiniania wszystkiego i wszystkich za chorobę dziecka.Każdy chciałby mieć piękne, mądre i zdrowe dziecko.Niestety nie zawsze tak jest.Należy przejść do kolejnego etapu- robienia wszystkiego by pomóc dziecku i wzmocnić jego odporność.Żeby była jasność - też jestem za tym aby nie przyprowadzać chorych dzieci do przedszkola/ pracuję z dziećmi od 20 lat i też spotykam się z tym problemem./
wyślij odpowiedź

Autor: Marzena Kowalska 13.10.2010 10:58  
Niki
Ja też jestem za nieprzyprowadzaniem dzieci chorych do przedszkola, ale wkurzam się jednocześnie, jak Panie przedszkolanki wydają diagnozy jakby oczywiście miały też skończone studia medyczne!!!
Sama miałam z moją małą taką sytuację- zachorowała nam we wrześniu (gorączka, czerwone gardło- lekarz stwierdził anginę, przy czym jeszcze słabo rozwiniętą z powodu naszej szybkiej reakcji). Córka dostała antybiotyk (augemntin), tandum verde do gardła, i spray do oczyszczenia noska. Po zakończeniu kuracji małej pozostał kaszel więc po raz kolejny z mężem wezwaliśmy lekarza (dodam jeszcze, że dwie wizyty były domowe, bo oczywiście dostanie się do przychodni graniczyło z cudem), gdzie lekarz stwierdził, że nic niepokojącego w oskrzelach się nie dzieje i polecił jej przyjmownie syropku na kaszel przez jeszcze 3 dni i stwierdził, że jak najbardziej może chodzić już do przedszkola. Po tym pochodziła kilka dni. Widząc, że znowu jej stan się pogorszył zostawiłam ją przez piątek, sobotę, niedzielę, poniedziałek w domu i podleczyłam domowymi sposobami. Potem znowu poszła do przedszkola, pochodziła kilka dni i znów masakra- Pani do nas zadzwoniła w ostatni czwartek, że mała ma stan podgorączkowy i taki oskrzelowy kaszel. Powiem szczerze w tym momencie się zdenerwowałam- mąż zabrał małą z przedszkola, wezwaliśmy lekarza i co on stwierdził- lekkie zapalenie ucha, no i oczywiście żaden kaszel oskrzelowy. Teraz trzymam małą w domu do końca kuracji i pośle ją dopiero we wtorek.

Ja rozumiem, że dzieci w przedszkolu chorują. Ale nie pozwole też Przedszkolankom na stawianie diagnoz, tym bardziej że na prawde staram się nie posyłać małej chorej do przedszkola.

Ps. Nasz lekarz dodał też jedno- występuje coś takiego też jak katar i kaszel tzw. przedszkolny.
wyślij odpowiedź

Autor: Ewa 13.10.2010 13:28  
Niki
Po pierwsze droga pani to nie "przedszkolanka" tylko nauczycielka. A po drugie w czym się pomyliła? Przecież dzieciak okazał się chory i do kogo te pretensje. To taka z pani matka,ze nie widziała, ze dziecko jest chore. Zapalenie ucha nie robi się ot tak z minuty na minutę. To do pani powinni mieć pretensje, za przyprowadzanie chorego dziecka.
wyślij odpowiedź

Autor: Marzenka 13.10.2010 13:55  
Niki
Ewa

Jak już napisałam wcześniej- dziecko jest pod stałą opieką lekarza i nie było posyłane do przedszkola bez wcześniejszego uzgodnienia z lekarzem, że może tam iść. Dlatego też uważam, że postępuje dobrze. Poza tym zaznaczam, że na prawdę nie do Pani należy w tym momencie ocenianie jaką jestem matką. I w ogóle komentowanie tego jest nie na miejscu, tym bardziej że nie zna Pani ani mnie ani mojej rodziny.

Po drugie- Mam pretensje o to, nie jest zadaniem Pań pracujących w przedszkolu wydawanie diagnoz na co dziecko jest chore. Uważam, że takie coś jest niedopuszczalne. Oczywiście można zwrócić rodzicom uwagę na to, że dziecko kaszle, ma katar, ale mówienie dokładnie na co jest ewentualnie chore jest moim zdaniem nadużyciem.

Po trzecie- napisałam powyżej, że jest to lekkie zapalenie ucha. Dziecko nie dostało żadnego antybiotyku bo nie było takiej konieczności. Jestem z nim w domu aby spokojnie przeczekać infekcje.

Po czwarte- jak człowiek nie ma nic ciekawego do powiedzenie to czepia się słówek :) Termin "przedszkolanka" jest potocznie używany dlatego też nie rozumiem skąd te pretensje. Czyżby jakiś kompleks? :)

Pozdrawiam i życze większego dystansu do siebie i zaprzestania nazywania kogoś złym rodzicem, bez poznania tej osoby :)
wyślij odpowiedź

Autor: Ewa 13.10.2010 16:38  
Niki
Akurat ja mam do powiedzenia i to dużo. Jestem nauczycielem w przedszkolu i na co dzień widzę przejawy wielkiej miłości i troskliwości ze strony rodziców, którzy oddają chore, kaszlące dzieci do przedszkola. Kiedy temperatura dobiega często 40 stopni są zdenerwowani,ze muszą odebrać dziecko najlepiej abyśmy nie dzwoniły i wyleczyły je same. Na porządku dziennym są przypadki oddawania dzieci oczywiście chorych przez matki nie pracujące zawodowo.A czepianie się nauczycielek,że pomyliły diagnozę jest nie na miejscu. Ileż to razy mylą się lekarze, lepiej chuchać na zimne niż doprowadzić do tragedii.
wyślij odpowiedź

Autor: Marzenka 13.10.2010 20:59  
Niki
Rozumiem, że możesz się w pracy spotykać z takimi rodzicami, ale to nie znaczy, że wszystkich trzeba mierzyć jedną miarą :)

Mimo wszystko dalej będę się upierać przy swoim- rozumiem jak Panie reagują w sytuacjach, o których napisałaś i dzwonią po rodziców, bo dziecko źle się czuje. Ale przy okazji stwierdzanie przez nie "to na pewno angina", "dziecko ma zapalenie oskrzeli" jest poza ich kompetencjami i co najmniej nie na miejscu. Tak samo zresztą jak podważanie zaświadczeń wydawanych przez lekarzy, że dzieci mogą uczęszczać do przedszkola...

Ps. Czasami w przedszkolu, do którego moja mała uczęszcza mam wrażenie, że najlepiej zdaniem Pań byłoby zwolnić wszystkie osoby pracujące w przychodniach i szpitalach bo się mylą, albo wystawiają zaświadczenia na życzenia rodziców, którym najbardziej zależy aby ich dzieci chorowały w nieskonczoność :/
wyślij odpowiedź

Autor: Kasia 09.12.2010 12:25  
Z grypą żąłądkową doprzedszkola???????!!!!!!!
Witam
Mam taki sam problem.Dzisiaj zaprowadziłam do przedszkola swoją 3 letnią córkę a pani na dzieńdobry do mnie że mają tu grypę żąłądkową. A ja pytam się i co z tym robicie? A pani na to że nic i pokazuje mi które dzieci są chore. A ja mówię no jak to przecież trzeba zadzwonić po rodzica a pani na to że rodzice przyjeżdzają z pretensjami...
I jak tu nie kryć złości?
Czuję się jakby ktoś zaśmiał mi się w twarz...ale nie zamierzam tego tak zostawić.Pójdę dziś do dyrektorki i powiem że podobno jest regulamin którego nikt nie przestrzega. Ale jest sanepid i jak będą tak dalej robić to na nich naślę.

Dodam jeszcze ze moje dziecko chodzi teraz czwarty dzień do przedszkola po 2 tygodniowej przerwie i tak już któryś raz z kolei..
A panie mają swoje zdanie na temat tego ze dziecko musi się swoje w przedszkolu wychorować....No pewnie bo to jakieś błędne koło..
wyślij odpowiedź

Autor: mamaMalwiny 15.12.2010 13:14  
Idealne przedszkole
Witam

Jestem studentką pedagogiki AŚ i mamą 3,5 letniej Malwiny. Szukając przedszkola spotkałam się z wielkim rozczarowaniem. Postanowiłam zatem przeprowadzić badanie dotyczące postrzegania i wymagań młodych mam względem placówek. Pierwszą częścią badania było zapytanie jakie są przedszkola. Teraz chciałam się dowiedzieć jakie powinno być to idealne przedszkole.
Wyniki badania zostaną wykorzystane wyłącznie w celach naukowych.
Zatem bardzo proszę o pomoc. Pod poniższym adresem znajdziecie krótką ankietę dotycząca idealnego przedszkola.

http://www.ankietka.pl/ankieta(...)rzedszkole.html

pozdrawiam serdecznie
wyślij odpowiedź

Autor: justa 28.01.2011 22:02  
Odp:Autor: Sylwia
zbadaj lepiej dziecko i zabierz z tego przedszkola bo szkoda dziewczynki jak mogłaś pozwolić żeby tyle chorowała
wyślij odpowiedź

Autor: alicja strzechowska 19.03.2011 22:10  
chore dzieci w przedszolu
przegladam te wszystkie opinie i to naprawde wszystko zalosne co panie wypisuja tez pracuje w przedszkolu iwiele rzeczy widzialam niemam komentarza a raczej jedno pytanie czy panie jak maja katar to nie ida do pracy lub czy jak sa chore to sa przez pracodawce nie wpuszczane na zaklad pracy czy raczej chodzicie z grypa z rozmaitych wzgledów szkoda czasu na czytanie takiego forum bo ludzie zeszli juz na psy.....zupełnie bezmyslni rodzice...
wyślij odpowiedź

Autor: aga 26.07.2011 16:12  
infakcje
dzieci muszą się przyzwyczaić,uodpornić...swoje wychorować,nie da się dziecka trzymać pod kloszem..jak ktoś pracuje nie ma wyjścia,nie może 2/3 roku siedzieć na L4 bo dziecko ma non stop katar...infekcji w przedszkolu się nie uniknie,nawet jeśli dziecko przysyła się w 100% zdrowe
wczoraj posłałam zdrowe dziecko do przedszkola,po 5 godzinach panie mówią,że ma gorączkę,mąz odebrał...w ciągu paru godzin syn się nie zaraził w przedszkolu(poniedziałek),wiec widocznie wczesniej miał infakcję nie dającą o sobie znać...i co posłałam chore dziecko nieświadomie....a ile jest takich przypadków...nawet jeśli przy każdym katarku mój syn by siedział w domu takie przypadki się zdarzają,ale pracodawca dawno by mi podziekował gdybym większość roku spędzała na L4...niestety życie
wyślij odpowiedź

Autor: Ola 26.07.2011 21:29  
Odp:infakcje.aga
Skoro dziecko miało infekcję jakiś czas,to dziwne,że Pani tego nie zauważyła ?! Posyłanie dziecka z katarem jakimkolwiek,a szczególnie ZIELONYM-bakteryjnym,powinno być zabronione ! Nie każde dziecko umie wydmuchać nos,czy kichać z zamkniętymi ustami ! Posyłając zdrowe dziecko do przedszkola,liczę na to ,że takie wróci,a nie z katarem czy inną poważniejszą infekcją. Proszę rozważyć,co jest dla Pani ważniejsze:zdrowie dziecka czy inne priorytety ?!.Dzieci są różne i różną mają odporność.Ja nie mam ochoty na to aby moje dziecko osłabiało sobie odporność,przez mamusię,czy tatusia,którzy przyprowadzają chore i słaniające się na nogach ( przez chorobę )dziecko. Jeśli maluch ma katar cały rok,to prawdopodobnie ma alergię i trzeba iść do Alergologa .
wyślij odpowiedź

Autor: AgaP 31.07.2011 18:12  
Nauczycielowi opadaja rece - bo co WOJNA ma byc gdy ...
A co JA mam powiedzieć kiedy na zebraniu POINFormoean rodziców iż chore dZieci wedlug rozp. nie powinnych uczeszczac do pzedszkola po czym:
1) polowa ma alergie - wg. rodziców
2)"wymiotowal w nocy" - ale teraz nic mu nie jest- jak cos prosze o telefon
3)"...ile stopni ma tem.? Przyjde jak najwczesniej" - odbior po 3h
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 31.07.2011 22:10  
Odp:Nauczycielowi opadaja rece - bo co WOJNA ma byc gdy ...AgaP
1) Zaświadczenie o potwierdzonej alergii,z pieczątką Poradni i podpisem lekarza.

2)Po prostu nie przyjąć,skoro wymiotowało w nocy,rano jest zmęczone i niewyspane.

3) Z temp.także nie powinno zostać przyjęte,tylko odesłane do domu lub lekarza.Po chorobie - powrót z zaświadczeniem od lekarza,że jest zdrowe ! (to jest do załatwienia.też musiałam zanieść najpierw zwolnienie lekarskie dziecka,a potem to ww.zaświadczenie). Przede wszystkim zmienić zapis w statucie placówki nt.chorowania dzieci i poinformować o tym rodziców.Pomarudzą,ale przyjmą to do wiadomości,bo to dla dobra Ich dzieci.
wyślij odpowiedź

Autor: kula 01.10.2011 08:41  
kula
MOże zamknijmy dzieci w szklanych kulach może nie będą chorowac?
wyślij odpowiedź

Autor: Patrycja 03.11.2011 10:20  
KULA
też będą, próznia je zarazi ;-)
A tak na serio, mam 2 córeczki, obie żłobkowe, starsza teraz jest w przedszkolu, gdy była w żłobku, chorowała od września do kwietnia 6 razy, 5 razy antybiotyk.
Na początku trzymałam ją dzielnie w domu aż wyzdrowieje do końca- płaciłam za nianię, potem przyjeżdżała babcia, dziadek, ja brałam L4 i na końcu mąż.
Po przyprowadzeniu zdrowego dziecka, na drugi dzień odbierałam usmarkanego malucha- znowu.
Teraz choruje młodsza, znowu cała procedura: niania, dziadkowie (mieszkaja daleko), ja i mąż, ale starsza gdy ma katarek idzie do przedszkola- nie daje juz rady , i psychicznie , i finansowo :/
wyślij odpowiedź

Autor: marzena 15.11.2011 14:15  
choroba dziecka w zerówce
Witam serdecznie pisze w takiej sprawie gdyż moja córeczka ma prawie 7 lat rok temu chodziła do przedszkola i przez cały rok w przedszkolu była moze 4 miesiace gdyż caly czas chorowała.Teraz chodzi do zerówki i od poczatku wrzesnia była zaledwie w zerówce 3 tygodnie ponieważ sytuacja sie powtarza dziecko cały czas choruje jak nie oskrzela to zapalenie krtani.Dyrektorka przedszkola straszy mnie ze dziecko musi chodzi bo jak nie to nie zostanie dopuszczone do pierwszej klasy.Więc ja sie pytam moze ktos mi odpowie mam dawac chore dziecko do zerówki???co moge z tym zrobic.POMOCY
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 15.11.2011 17:49  
Odp:choroba dziecka w zerówce
Witam ! poprosić wych.córki,aby w używanych przez dziecko książkach zaznaczała ćwiczenia(które inne dzieci robią w przedszkolu) i córka będzie je robić w domu.Gdy dziecko wykona zadane ćwiczenia,można je dać nauczycielce do sprawdzenia(też tak robiłam i robię nadal)Jeśli dyrekcja będzie się upierać przy "swoim"zdaniu,może si e Pani zgłosić z córką do Poradni Psychologiczno-pedagogicznej na testy potwierdzające Dojrzałość szkolną dziewczynki.Poradnia po testach wystawi dziecku opinię,którą Pani przedstawi Dyrekcji Przedszkola.
wyślij odpowiedź

Autor: Anna M 15.11.2011 19:35  
Odp:choroba dziecka w zerówce
Marzeno
Proponuję rozważyć nauczanie indywidualne. To taka forma, kiedy nauczyciel, ze względu na stan zdrowia dziecka, przychodzi do domu ucznia/przedszkolaka realizującego obowiązek szkolny.

Nauczaniem indywidualnym obejmuje się dzieci i młodzież, których stan zdrowia:
uniemożliwia lub
znacznie utrudnia uczęszczanie do szkoły (art. 71b ust. 1a UoSO).

Aby zorganizować nauczanie indywidualne potrzebne są następujące dokumenty:
- Orzeczenie Poradni Psychologiczno - Pedagogicznej o potrzebie nauczania indywidualnego
- Podanie/ wniosek rodziców lub opiekunów prawnych
- Zaświadczenie lekarskie

Podstawa prawna:
Ustawa z 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz. U. z 2004 r. Nr 256, poz. 2572 ze zm.)
Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z 29 stycznia 2003 r. w sprawie sposobu i trybu organizowania indywidualnego nauczania dzieci i młodzieży (Dz. U. z 2003 r., Nr 23, poz. 193)


wyślij odpowiedź

Autor: marzena 15.11.2011 23:25  
choroba
Dziękuję bardzo za odpowiedz.Jestem bardzo wdzieczna.Pozdrawiam
wyślij odpowiedź

Autor: Ania 18.11.2011 21:48  
Odp:Odp:Odp:chore dzieci w przedszkolu
Ja mam to samo... Mój synek jest alergikiem - i of września chodzi do przedszkola. Średnio raz w tygodniu muszę się tłumaczyć pani że dziecko jest alergikiem - i nikogo nie zaraża...
wyślij odpowiedź

Autor: Gosia 17.05.2013 09:50  
A w UK inaczej i...o wiele mądrzej
Od 10 lat mieszkam w UK. Tutaj dzieci z gilami do pasa, kaszlące ogólnie dobrze się czujące są przyprowadzane do placówek i nikomu nie przyszłoby do głowy robić z tego afery. Ba, żaden lekarz nie wypisze wtedy zwolnienia. 10-12 infekcji u dziecka rozpoczynajacego edukację przedszkolną jest tutaj uważane za normę. Dzieci są codziennie na dworze bez względu na pogodę i nie są przegrzewane (dziecko polskie bardzo łatwo rozpoznać na ulicy, przy temperaturze plus dziesięć stopni jest zazwyczaj ubrane jakby były trzaskające mrozy). Przy zwykłych infekcjach wirusowych nikt tutaj nie poi dzieci litrami syropów i nie trzyma po trzy tygodnie w domu. Mimo tego nie obserwuje się tutaj epidemii, frekwencja w placówkach sięga blisko 100%.
wyślij odpowiedź

Autor: nauczycielka wych. przedszkolnego z Warszawy. 17.05.2013 12:21  
A w UK inaczej i...o wiele mądrzej
No tak frekwencja siega tam 100% bo wszyscy choerzy zamiast w domu sa w przedszkolu. Dziecko wystarczy,ze ma zatkany nos jest rozdraznione, rozkojarzone marudzi i potrafi byc nawet złosliwe.O tym ubieraniu jak w trzaskajacy mróz to zupełna bzdura. Dzieci bardzo często sa tak lekko ubierane,że za głowe się łapiemy jak można tak ubrać dziecko przy niesprzyjajacej aurze. Czasami aby wyjśc na dwór szukamy dziecku jakiegos sweterka. Jesli dzieci tak kaszla [rychaja no to macie cudowna atmosferę, jedna wielka zaraza. Katar sam w sobie nie jest choroba jest objawem choroby.Takim wpisem zacheca sie rodziców do przyp[rowadzania chorych dzieci do przedszkola.Co to za praca kiedy dziecku leje sie z nosa, dusi suię własną flegma i jeszcze nia wymiotuje. To nie przedszkole to szpital.Dzieci u nas w przedszkolu tez s praktycznie codziennie na dworze. Wyjatejk to silny wiatr i deszcz. Kto przy zdrowych zmysłach weźmie podczas ulewy dziecko na dwór.Pisze pani ,zer nie obserwuje tam epidemii, dla mnie wasze przedszkole to jedna wielka epidemia. Przypomina mi to jakis obóz pracy.Okropieństwo.
wyślij odpowiedź

Autor: Gosia 21.05.2013 22:56  
Odp:A w UK inaczej i...o wiele mądrzej
W naszym przedszkolu dzieci z katarem i kaszlem (powtarzam: o ile ogólnie dobrze się czują) są szczęśliwe i uśmiechnięte, a nie kiszone w domu tygodniami. Tutaj żaden szanujący się lekarz nie da na coś takiego zwolnienia, a dzieckiem które przebywałoby w domu przez dwa - trzy tygodnie z powodu kataru, czy zwyklej infekcji wirusowej zainteresowałaby się opieka społeczna. Dzieci, które źle się czują, wymiotują, mają gorączkę (gorączkę, nie stan podgorączkowy 37,5) zostają w domu i 24 h po ustąpieniu objawów złego samopoczucia mogą powrócić do placówek. Nie ma wiekszych epidemii zapaleń oskrzeli, czy płuc, dzieci ktore muszą zażywać antybityki są wyjątkami, żyją i mają się dobrze.
Co jest złego w spacerze w ulewie, tu leje często, zakłada się dzieciom kombinezony przeciwdeszczowe i kalosze i frajdę mają na całego. I nie ma problemu z podaniem w razie potrzeby leków dziecku przez personel, trzeba mieć jedynie zaświadczenie od lekarza.
Niestety, polskie dzieci w polskich przedszkolach są słabe, niezahartowane, pojone litrami medykamentów przy najmniejszym katarku i kiszone w domu.
wyślij odpowiedź

Autor: Basia 08.09.2013 01:07  
taka rada :)
moja coreczka jak tak czesto chorowala[zazwyczaj przeziebienia] to lekarz polecil mi taka kuracje na odpornosc [trzydziesci tabletek bralo sie najpierw po jednej przez dziesiec dni,dwa tygodnie przerwy,znowu dziesiec,przerwa i jeszcze raz] tylko nie pamietam nazwy ale jak ktos tak opisze lekarzowi to mysle ze bedzie wiedzial o co chodzi cena troche duza bo ok.85zl ale tyle co wydawalam co chwile na inne lekarstwa to nawet zaoszczedzilam .pozniej cora juz nie chorowala :)
wyślij odpowiedź

Autor: kasia klich 08.10.2013 13:12  
apel do matek niewyrozumiałych
mam synka 4 letniego wcześniaka, w tamtym roku poszedł do przedszkola pierwszy raz pani przedszkolanka zapewniała, że do przedszkola nie przyjmują dzieci chorych i co się okazało , że to kłamstwo. Moje dziecko za dwa dni było chore, 2 tygodnie w domu. ponownie zaprowadziłam synka i po kolejnych 2 dniach angina , szpital gorączka i odwodnienie a podobno były tylko dzieci z ,, katarkiem" i to jest właśnie kretyńskie myślenie rodziców , że katarek to nie choroba ale objaw choroby który u jednego dziecka kończy się na katarku a u innego na zapaleniu płuc! ja jestem matką samotną,pracującą ale nigdy bym nie pozwoliła na to żeby moje dziecko męczyło się siedząc chore w przedszkolu bo sama wiem co to znaczy. A do matek mam pytanie, skoro twierdzicie ,że nie możecie sobie brać ciągle wolnego żeby z dzieckiem siedzieć w domu to co ma powiedzieć matka która ma bardzo chorowite dziecko i przez waszą głupotę musi z tym dzieckiem siedzieć w domu bez względu na pracę i wszystko inne? bo wy przyprowadzacie zakatarzone i zasmarkanie dzieci? to jest nienormalne:(
wyślij odpowiedź

Autor: kasia klich 08.10.2013 13:26  
kasia klich
i jeszcze jedno , wcale nie jest tak, że nie można nic zrobić z tym aby w przedszkolu panowała zasada przyprowadzania dzieci tylko zdrowych bo wszystko zależy od samych rodziców w końcu to oni najlepiej wiedzą czy dziecko jest chore czy nie chyba że matka ma w du.... to już inna sprawa i przykra dla takiego dziecka , że ma takich rodziców. J z tym walczę bo nie pozwolę na to żeby moje dziecko było pokrzywdzone przez ciągłe choroby i szpitale przez nieodpowiedzialnych rodziców .
wyślij odpowiedź

Autor: kasia klich 08.10.2013 14:14  
kasia klich
ciekawa jestem co by powiedziały te mamusie co twierdzą że to tylko katarek jakby ich dzieci od zwykłego katarku dostawały ciągle zapalenia krtani z dusznościami i lądowały na oddziale na tdzień czasu co miesiąc. Co wtedy? byście ich same zostawiały w szpitalu bo do pracy trzeba iść? moje dziecko niestety jest mało odporne i nie ma na to sposobu a wychorwanie nie w każdym przypadku się sprawdza i niestety wiele dzieci tak ma i co mają takie matki powiedzieć jak sobie mają radzić? chodzą dzo przedszkola proszą wychowawczynie żeby zwracały rodzicą uwagę a one mają to gdzeiś bo też twierdzą że dzieci muszą sie wychorować, tylko jakim kosztem.
wyślij odpowiedź

Autor: ac 08.10.2013 16:58  
dodam
dodam ze w IE lub UK musimy placic minimum 50 euro za kazda wizyte u lekarza.nie ma darmowej wizytcie jedynie 10%znizki po maksymalnie 7 dni kontroli. tj jesli 8 dzien nie jestes pewny czy dziecko czuje si elepiej a chcesz go zbadac to placisz kolejne 50 euro. a jesli musisz pojsc nie do podiatry lecz do specjalisty np dermatologa to wizyta jzu 70-0 euro
uwazam jednka ze dziecko z lekkim kaszlem, smarkami tonie hcore dziecko. w Ilrandii nie ma dziecka bez smarkow I tj normalne.
wyślij odpowiedź

Autor: ac 08.10.2013 16:59  
dodam
przepraszam za bledy powyzsze
wyślij odpowiedź

Autor: kasia klich 09.10.2013 09:34  
kasia klich
Polska to nie UK tu dzieci leczy się od początku antybiotykami bo wielu przypadkach od smarków rozwija się o wiele poważniejsze przeziębienie , owszem są dzieci które biegają z katarem miesiąc i nic im nie jest , zarażają sobie inne dzieci mniej odporne które potem muszą siedzieć w domu i brać stertę leków bo samo im nie przejdzie i jak już powiedziałam takich dzieci jest bardzo dużo o wiele więcej niż tych odpornych.Moje dziecko brało różne szczepionki , syropki na odporność i niestety nic to nie dało . Każdy jest egoistą na swój sposób i nie patrzy na to że przez jego głupie podejście do sprawy krzywdzi innych słabszych od siebie.
wyślij odpowiedź

Autor: Gosia 09.10.2013 10:01  
Odp:kasia klich
>Polska to nie UK tu dzieci leczy się od początku antybiotykami bo wielu przypadkach od smarków rozwija się o wiele poważniejsze przeziębienie

Przeziębienie nie jest ciężką i poważną chorobą, to zwykła infekcja wirusowa, która nie powinna być leczona antybiotykami, bo antybiotyki na wirusy nie działają. W UK przeziębione dzieci, o ile dobrze się czują normalnie chodzą do placówek, nie zażywając przy tym żadnych leków, silny, zahartowany i zdrowo odżywiany organizm sam potrafi zwalczyć taką infekcję. Kiszenie w domu, oraz litry syropów tylko opóźniają zdrowienie, nie mówiąc już o złym wpływie na wątrobę dziecka.

>Każdy jest egoistą na swój sposób i nie patrzy na to że przez jego głupie podejście do sprawy krzywdzi innych słabszych od siebie.

Zatem skoro tak się boisz tych wirusów (a jest ich ponad 200) zamknij się razem ze swoim dzieckiem w domu i nie wychodźcie od września do kwietnia, bo możecie się zarazić np. w sklepie, albo w windzie.
wyślij odpowiedź

Autor: kasia klich 09.10.2013 10:30  
odp: Gosia
Zwykła infekcja wirusowa? to dlaczego tyle dzieci w przychodniach z zapalenie oskrzeli czy płuc? ja sobie radzę ze zwykłą infekcją , ale moje dziecko , które nie ma jeszcze dojrzałego układu odpornościowego niestety nie, i wiele razy starałam unikać antybiotyków ale niestety kończyło się to zapaleniem płuc i często szpitalem .Ciesz się , że twoje dziecko łagodnie przechodzi infekcje i nie krytykuj innych bo nie wiadomo jakie będzie twoje kolejne dziecko czy również takie odporne , a wtedy pogadamy.
wyślij odpowiedź

Autor: kasia klich 09.10.2013 10:35  
kasia klich
a przedszkole to nie przychodnia dla chorych dzieci
wyślij odpowiedź

Autor: kasia klich 09.10.2013 10:40  
kasia klich
porostu patologia tak się zachowuje, widzę dookoła wiele dzieci są owszem odporne nawet bardzo , ale te które latają w samopas , brudne i aby patrzą żeby im coś dać , a to niestety wina rodziców i tacy właśnie mają w du.... , przyprowadzają zasmarkane dzieciaki bo co tam niech się bawi w przedszkolu a nie mi w domu du... zawraca, taka prawda mamusie pokroju Gosi z UK
wyślij odpowiedź

Autor: Gosia 09.10.2013 10:51  
Odp:kasia klich
Tu gdzie mieszkam (UK) od ponad 10 lat przyprowadzanie przeziębionych dzieci do przedszkola jest normą. Do tego samego przedszkola chodzą też takie dzieci jak Twoje i nikomu nie przyszłoby na myśl robić z tego problem. To w Polsce 90% dzieci ma rzekomą obniżoną odporność, z czego może 10% naprawdę. Tu frekwencja w przedszkolu przez cały rok nie spada poniżej 90%, antybiotyki i sterydy stosuje się niezwykle rzadko, tylko ze wskazań. Dzieci żyją i mają się dobrze, codziennie są na dworze bez względu na pogodę, nie są przegrzewane i jakoś dziwnym trafem nie stwierdza się zwiększonych epidemii zapaleń oskrzeli, czy płuc, tak jak w polskich przedszkolach. Przychodnie raczej świecą pustkami przez cały rok, ale też nikt nie przyjmie dziecka ze stanem podgorączkowym 37,5. Przez telefon GP zaleci Calpol (paracetamol) i jeżeli dziecko dobrze się czuje zaleca zaprowadzenie do przedszkola. Moje obecnie ośmioletnie dziecko miało trzy razy zapalenie oskrzeli i ucha, raz wirusowe zapalenie płuc i wszystkie te choroby były leczone jedynie objawowo, bez konieczności podania antybiotyku. Przeważnie po tygodniu, góra 10 dniach dziecko za zgodą lekarza wracało do przedszkola.
wyślij odpowiedź

Autor: kasia klich 09.10.2013 11:21  
kasia klich
Nie neguje tego bo pewnie tak jest, ale tam dzieci leczą inaczej są bardziej odporne, same przechodzą infekcje i to ich uodparnia, inny klimat przede wszystkim a tu jest inaczej niestety. Też bym chciała żeby moje dziecko takie odporne było , ale niestety w zeszłym roku przez moją głupotę bo nie podałam antybiotyku by mi się syn udusił , a potem przez dwa tygodnie szpital antybiotyk i sterydy masakra. Miesiąc później inny lekarz próbował syna leczyć objawowo na zapalenie krtani i atak duszności do tego stopnia że zrobił się siny i szpital, a inna matka mi mówi że twoje dziecko to takie nieodporne , a co ja mam zrobić jak juz wszystkiego próbowałam i nic nie pomaga żadne a'la syropki na odporność , które można sobie o kand d... potłuc , trany i inne specyfiki i owychorowaniu też nie ma mowy bo od urodzenia do lat 4 chorowała więcej niż ja w swoim życiu do tej pory.
wyślij odpowiedź

Autor: Gosia 09.10.2013 11:53  
Odp:kasia klich
Ok, po prostu przyjmij do wiadomości, że masz mniej odporne dziecko, ale to nie jest wina innych dzieci.
Wirusy bywają wszędzie i wszędzie się można nimi zarazić. I lepiej przechorować je w wieku dziecięcym, niż będąc dorosłym. Organizm żeby się uodpornić i wytworzyć przeciwciała musi się najpierw z nim zetknąć, jak sama wiesz nie ma szczepionek na wszystkie wirusy, a i te które są nie dają 100% gwarancji. Nie neguję leczenia Twojego dziecka, bo lekarzem nie jestem i przykro mi, że Twoje dziecko musiało być hospitalizowane, to nic przyjemnego ani dla dziecka, ani ich rodziców. To co możesz zrobić, to przede wszystkim hartowanie, nie przegrzewanie dziecka, dużo ruchu na świeżym powietrzu i przede wszystkim zbilansowana zdrowa dieta, zminimalizowanie cukru w diecie, który jest dobrym pożywieniem dla bakterii, grzybów i pasożytów. Z roku na rok będzie coraz lepiej, organizm nabierze odporności, nauczy się rozpoznawać "wroga". Moja córka obecnie przechodzi góra dwa razy katar w roku i jednodniową jelitówkę. Jak poszła do przedszkola miała 18 mies i katary i kaszle trwały niemal cały rok.Nigdy nie podawałam jej żadnych syropów na odporność, ani sztucznych witamin, tutaj się tego w ogóle nie zaleca.
Znajdź też pediatrę, który się dobrze zastanowi zanim przepisze kolejny antybiotyk.
I naprawdę im mniej paniki u rodziców z powodu kataru, tym zdrowsze dzieci. Kiedyś czytałam, że np dzieci, które zachorowały na białaczkę, nigdy wcześniej nie były chore. To też daje do myślenia...
Życzę powodzenia. :)
wyślij odpowiedź

Autor: dodam 09.10.2013 14:31  
dodam
daje calkowieta race Gosi z UK.
I racja Kasi Klich co do tego ze UK to nie Polska. Bo w polsce dzieci sa absolutnie przegrzewane, na ulicy na wyspie mozna golym okiem rozpoznac dzieci polakow a irlandczykow. 99% dzieci polskich maja na glowie czapki z przykytymi uszami i szalik oczywiscie. Ilandczycy chodza bez skarpetek, kapia sie w wodzie gdy wyjdzie slonce na niebie nie wazne ile stopni, itd. Po porstu trzeba zachartowac. Ja ubieram swojemu skarpetki wiadomo ale jednak czapek z uszami nie ubieramy. troche rozsadku. Kasiu przykro mi ze twoje dziecko jest tak malo odporne, zycze duzo powiodzenia. Raz w roku jak bywamy w polsce to polski pediatra przepisuje mnustwo chemii, syropow, itd. jedynie co stosowalam polskiego to Mucosolvan na kaszel lub baby pulmex na klatke piersiowa. Zawsze pomaga!
wyślij odpowiedź

Autor: gosia 15.10.2013 09:48  
Odp:chore dzieci w przedszkolu
większość takich matek to nie sa matki samotne tylko matki które są nieodpowiedzialne bo majac nianie babcie dziadka do dyspozycji to przyprowadzaja dziecko do zlobka stwierdzając a no moze juztro juz nie przyjdziemy bo masz juz lekka gorączke to jutro zostaniesz z nianią a matka samotna która nie ma z kim zostawić musi isc na zwolnienie przez rodziców którzy przyprowadzaja chore dzieci
wyślij odpowiedź

Autor: ojciec piątki zuchów 15.10.2013 12:43  
Odp:chore dzieci w przedszkolu
NIE narzekajcie na chore dzieci w przedszkolu. Właśnie za sprawą innych dzieci chorych te wasze będą miały kontakt z różnymi bakteriami z zarazkami, wasze swoje odchorują, wasze zarażą wiele innych a ich układ odpornościowy zakoduje sobie kod bakterii i będzie wiedział jak z nią walczyć. Tak to się kręci, TAK TO MA DZIAŁAĆ! Jak najdłużej leczyć objawowo, nawet przy gorączce. Jak najrzadziej antybiotyk - tylko przy poważnych sprawach - ostre zapalenie zatok, ucha, zapalenie płuc. Nie dla antybiotyku na zwykły kaszel i zapalenie gardła. Jak dasz przy byle kaszlu antybiotyk i do łóżka to wychowasz chorowite dziecko. Co jeszcze - unikajcie NADOPIEKUŃCZYCH BABĆ - takich co to we wszystko się wtrącają a guzik wiedzą.
wyślij odpowiedź

Autor: Emilia 23.10.2013 11:51  
chore dzieci w przedszkolu
Moje dziecko poszło w zeszłym roku do przedszkola jako niespełna dwulatek. Cały rok prawie przechodziło z tzw "gilem" w nosie. Laryngolog stwierdził, że taki jego urok i wyrośnie. Nie gorączkował, nie miał innych objawów, po prostu mega katar, określiłabym go właśnie nazwą "wyspowego" bo trwający w zasadzie cały rok. W tym czasie kiedy on chodził do przedszkola chodziły z nim również inne zakatarzone, kichające i kaszlące dzieci. W wakacje było już lepiej, potem dwutygodniowa przerwa wakacyjna, mija drugi miesiąc a cała grupa, która w zeszłym roku była wiecznie zasmarkana chodzi i nikt nie smarka, nikt nie kaszle, nikt nie był w tym roku jeszcze przeziębiony. Dzieci muszą nabyc odporność, a nabędą jej tylko walcząc z patogenami. U nas faktycznie podstawowy błąd to przegrzewanie i faszerowanie antybiotykami. Dobra dieta, ruch i bedzie ok. A jak dziecko już wpadło w błędne koło antybiotyków to ma tak osłabioną odporność że łapało infekcje bedzie czy to w przedszkolu, sklepie czy kościele. I nie jest to winna innych dzieci z katarem bo nie mozna ich winic za to, że ktoś inny świadomie podał dziecku lek dewastujący jego układ odpornościowy.
wyślij odpowiedź

Autor: jajunior.pl 13.11.2013 23:30  
Astma
Moja 3-letnia córka chodzi do przedszkola, jest astmatyczką. Poinstruowałem Panie i dałem im tubę z inhalatorem. Chodzi o to, że szczególnie podczas zimy często jej objawy astmy podobne są do przeziębionego wirusem dziecka np. kaszel. Jednak w większości przypadków nasza lekarka rodzinna mówi, że córa nie zaraża i, że można ją zaprowadzać do przedszkola. Nieraz musieliśmy dostarczyć zaświadczenie na papierze od lekarza, że nie zaraża.
wyślij odpowiedź

Autor: Nikita 27.01.2014 15:14  
Pracownicy przedszkoli
Pracuje w przedszkolu parę lat oprócz tego że rodzice przyprowadzają dzieci chore to jeszcze nikt nie myśli o tym że my pracownicy zarażamy się od nich i to dwa razy mocniej.U mnie po tym jak matka przyprowadziła chore dziecko skończyło się miesięcznym zwolnieniem,pobytem w szpitalu,rura w płucach i pięcioma antybiotykami pod rząd.I co wy na to mamusie?
wyślij odpowiedź

Autor: Beti 02.02.2014 14:27  
odp.Pracownicy przedszkoli
Zgadzam się z Nikita, bo u mnie w przedszkolu jest to samo. Jestem ciagle przeziębiona , bo matki przysyłaja chore dzieci do przedszkola. Zalewa mnie krew bo sa to często dzieci matek nie pracujacych. Zadaje sobie pytanie, po co wy kobiety decydujecie się na dzieci skoro nie potraficie o nie dbać i nie zalezy wam na waszych dzieciach.Dzieci z kaszlem do tego stopnia ,ze dzieciak mało się nie zadusi, z temperatura , katarem przez , który dziecko nie moze oddychac z biegunką takie dzieci sa nam podrzucane bo mamusia musi obejrzec w spokoju serial.
wyślij odpowiedź

Autor: Ada 03.02.2014 12:00  
Odp:Odp:chore dzieci w przedszkolu
Taak, ale później również zaraża, a nikt nie kwapi się by go zostawić w domu, czyli zaraża coraz więcej dzieci.
wyślij odpowiedź

Autor: gosia haffty 06.03.2014 14:40  
martyna
wszyscy krytykujecie matki bo myślicie ze daja dzieci do przedszkola żeby miały spokuj ale tak nie jest moja corka od września jak zaczęła chodzic do przedszkola dostała ciezki kaszel dusi ja do tej pory najpierw lekarz stwierdził ze to przyrost 3-go migdałka migdał usunięty problem ten sam... lekarze prywatnie nic nie stwierdzają alergolog nic tez nie stwierdza to ja mam płacic za przedszkole a dziecko w domu z powodu kaszlu gdyby była chra zaraziła by już dawno pozostałych w domu. ja powiem tak czystość w przedszkolach mnie przeraza zapach w ubikacji może warto zwrocic uwagę do przedszkoli ze brak chigieny, dzieci tez maja powyciaganepod koszulek nie poprawione to przepraszam ale wydajemi się ze to wina przedszkolanek i opieki jaka daza dzieci to jest prywatne przedszkole i powinni dbac o reputacje na 150 dzieci dwie toalety w których zapach odraza po osikiwane a wytrzeć nie ma komu!!! wiec za co płacic za to ze dzieci zbierają bakterie od brudu przedszkolnego
wyślij odpowiedź

Autor: ja 11.03.2014 19:14  
ja
Bo normalny rodzic nie przyprowadza dziecka chorego do przedszkola, dzieci szybko sie wykuruja, ale przez to zarazaja, wirusy sie mutuja, pozniej coraz to ciezsze przypadki, juz nie wspominajac o nauczycielkach, ktore jak zlapia cos od dziecka to bardzo czesto konczy sie miesiecznym przyjmowaniem antybiotykow.
Wszystkie infekcje wirusowe przenosza sie DROGA KROPELKOWA!!
Nie wspominajac juz ze malo ktore dziecko zatyka usta przy kaszlu!
Z katarem tez sie nie przyprowadza!!
wyślij odpowiedź

Autor: Gosia 15.03.2014 13:16  
Odp:ja
Zarażanie wirusami następuje zazwyczaj zanim wystąpią charakterystyczne objawy infekcji.
Co do nauczycieli, to jest bzdura. Nauczyciele są jedną z najzdrowszych grup zawodowych, może na początku zarażają się częściej, ale na tym m. in. polega nabieranie odporności.
Układ odpornościowy dziecka 3-4 letniego nie jest jeszcze wykształcony, dlatego dzieci się zarażaja i organizm walczy. Wolelałabyś, aby wirusówki przechodziły w wieku dorosłym, gdzie objawy są bardziej nasilone i jest większe ryzyko piwikłań?
Tu gdzie mieszkam (UK) przyprowadzanie dzieci do szkoły z katarem, o ile dobrze się czują jest normą i nikt nie robi z tego problemu. Frekwencja zwykle sięga ponad 90% przez cały rok, nie ma zbiorowych epidemii, a podanie dziecku antybiotyku jest niezwykle rzadkie. Dzieci żyją i mają się dobrze. Codziennie przebywają na świeżym powietrzu, taplają się w kałużach w listopadzie.
Czy też bierzesz L4 jak masz katar?
Dwa lata mieszkałam w USA, tam w ogole nie ma czegoś takiego jak L4, jak ktoś chce siedzieć przy dziecku z katarem musi wziąć urlop.
wyślij odpowiedź

Autor: ja 15.03.2014 15:45  
co ma kociol do garnka
Prosze nie porownuj warunkow w anglii bo bardzo wiem jak tam jest. Na wszystko paracetamol, przychodnie pekaja w szwach od chorych ludzi, gorzej niz u nas. Juz nie wspominajac o zupelnie innym klimacie.
Po pierwsze dziecko 3,4-letnie nie ma nawyku zatykania buzi przy kaszlu i roznosi bakterie, po drugie wklada wiele rzeczy do buzi i tez roznosi bakterie, po trzecie czesto nie myje rak, itd, itp.
Nie ma co tu porownywac kataru doroslego ktory nie przytula sie co chwile do kogo popadnie i jest poprostu doroslym do zachowania dziecka.
Dzieci chore zoatawiamy w domu!
wyślij odpowiedź

Autor: Pelasia 24.03.2014 16:19  
chore dziecko w przedszkolu
Sprawy przyprowadzania dzieci chorych do przedszkola regulują statuty placówek, w których najczęściej jest zakaz przyprowadzania chorych dzieci do przedszkola. Inna rzecz, ze przepisy najczęściej nie są przestrzegane przez rodziców i nauczycieli.
zapraszam na blog
http://nauczycielnataoecie.pl
wyślij odpowiedź

Autor: Gosia 26.03.2014 13:09  
Odp:co ma kociol do garnka
Jeżeli sie niecka nie wychowuje, tylko hoduje - owszem nie ma takich nawyków. Moje trzyletnie dziecko potrafiło zatykać buzię ręką, gdy kaszlało, oraz potrafiło samo wydmuchać sobie nos i umyć porządnie rece. A dlaczego potrafiło? BO JE TEGO NAUCZYŁAM, a nie zwalałam naukę na innych.
Co do angielskich warunków zdrowotnych gdyby było tak jak piszesz, ludnośc angielska byłaby na wymarciu. Dzieci z gilami do pasa chodzą do placówek i jakoś nie notuje się epidemii zapaleń płuc, czy oskrzeli. Nikomu też to specjalnie nie przeszkadza, to jest po prostu norma.
Niestety, to Anglicy sie dziwią i smieją się z podejścia niektorych matek z Polski. I maja rację
wyślij odpowiedź

Autor: Mirosław Kania 02.09.2014 21:01  
Tylko władze mogą, muszą(!) ...
... zacząć myśleć nie tylko schematycznie, ale też i o budżecie narodowym(!). Reakcją łańcuchową przy zachorowaniu jednego dziecka oddanego przez bezmyślnych (!!) rodziców, konsekwentnie może spowodować konieczność absencji innych rodziców w pracy. Efekt, łatwy do przewidzenia: pracodawca może ZGODNIE z PRAWEM pożegnać takiego pracownika ze względu na ciągłą chorobę dziecka. No właśnie, ZGODNIE Z PRAWEM przedszkola jako takie, są bezsilne. Niedowład organizacyjny, czy brak logicznego myślenia?ka?Raczej krótkowzroczność i niechęć załatwienia tematu przez odpowiedzialne ministerstwo, władze gmin i Bóg wie kogo jeszcze.
wyślij odpowiedź

Autor: julita165 25.09.2014 15:08  
Przepisy są
Niestety w tej chwili nie potrafię ich dokładnie przytoczyć ale w "moim" przedszkolu na tablicy ogłoszeń przypieta jest informacja, że zgodnie z jakimś tam rozporządzeniem MInistra Oświaty dzieci chore nie mogą uczęszczać do przedszkola. Plus informacja, że w razie podejrzenia choroby jeśli rodzic nadal chce przyprowadzać dziecko zobowiązany jest przedstawić zaświadczenie od lekarza że ewentualne dolegliwości nie są zakaźne
wyślij odpowiedź


Dodaj swoją opinię
Tytuł:
Komentarz:
Imię, nazwisko:
Adres email:
 
  #####    #####   #        ####### 
 #     #  #     #  #    #   #       
       #        #  #    #   #       
  #####    #####   #    #   ######  
 #              #  #######        # 
 #        #     #       #   #     # 
 #######   #####        #    #####  
Kod zabezp.:

     
 góra     powrót
© STEP   |   Design by 3xw.pl   |   Hosting Infocomp